Tag: dobry przykład

  • Trudne, magiczne słowa

    Kiedyś jeden z tatusiów w przedszkolu zapytał mnie jak nauczyłam jego dziecko mówić dzień dobry, bo on nie potrafił tego zrobić. Odpowiedziałam, że dzieci w przedszkolu, wśród rówieśników szybciej się uczą… ale była to tylko cześć prawdy…

    Jest cześć rodziców, która ma problem z nauczeniem dzieci „magicznych słów”. Maluchy za nic w świecie nie chcą powiedzieć „proszę, dziękuję i przeprasza” ale często też mają problem ze zwykłym „dzień dobry” lub „do widzenia”. Czasami wynika to z nieśmiałości, innym razem z przekory, ale w większości przypadków nie mówią tych słów, ponieważ nie zostały tego nauczone. Zaraz odezwą się osoby, które powiedzą „przecież uczę swoje dziecko – zawsze każę mu mówić dzień dobry”. Często zapominamy jednak, że dzieci najszybciej uczą się przez naśladownictwo, a zasad współżycia z innymi (w tym słów grzecznościowych) najłatwiej nauczyć maluszki.

    Kiedy wymagamy od dziecka aby mówiło „dzień dobry” czy „do widzenia” zastanówmy się czy sami tak robimy? Ważne jest też kiedy zaczynamy wymagać od dziecka by witało się i żegnało. Nie raz widziałam rodziców, którzy chcieli aby ich dziecko powiedziało „dzień dobry” ale sami tego nie robili. Skoro mama lub tata nie mówią tego na powitanie dlaczego ja mam to robić. Bywa też, że kiedy dziecko idzie do przedszkola z dnia na dzień chcemy aby się witało czy żegnało. A to tak nie działa. A jak to zrobić w miarę łatwo i naturalnie? Przede wszystkim wymagać od siebie, witać się z sąsiadami czy w miejscach publicznych i to od samego początku kiedy dziecko nam towarzyszy. Kiedy jest ono na tyle świadome aby panować nas swoimi gestami lub zaczyna mówić warto zachęcać i wprowadzać „pa pa” na pożegnanie a zamiast powitania jakiś gest, np. podanie ręki czy jej uniesienie. Z czasem kiedy dziecko będzie potrafiło samo powiedzieć „dzień dobry/ do widzenia” zacznie to robić naturalnie i bez przymuszania.

    Tak samo sprawa się ma jeśli chodzi o „przepraszam, dziękuję, proszę”. Tu bardzo ważne jest aby od początku w towarzystwie dziecka, ale także w stosunku do niego używać tych słów. Są one nie tylko grzecznościowe ale świadczą też o szacunku do drugiej osoby. A to, że dziecko jest noworodkiem lub niemowlakiem wcale nie oznacza, że mamy nie traktować Go z szacunkiem. Jeśli teraz tego nie zrobimy, to kiedy? To musi wynikać z nas. Jeżeli my będziemy szanować dziecko, zwracać się do niego grzecznie… jeśli dziecko będzie widziało, że tak sama traktujemy innych ludzi… takie zachowanie będzie dla niego naturalne.

    Oczywiście w momencie kiedy dziecko uczy się mówić lub już to potrafi warto mu pomóc w określeniu sytuacji kiedy trzeba użyć słów „magicznych”. Wytłumaczyć w trakcie sytuacji „podziękuj tacie”, „przeproś babcię”, „poproś o klocki”. Kiedy dziecko jeszcze nie mówi można zastosować gesty lub określenia tymczasowe. Przecież babcię można przytulić czy pogłaskać. Należy jednak pamiętać aby ten okres „zastępczy – przejściowy” zamknął się w momencie kiedy dziecko sprawnie opanuje mowę. Maluchy chętnie unikają słów kiedy mogą, bo tak jest łatwiej.

    Pamiętajmy, że zawsze najpierw musimy wymagać od siebie, a potem od dzieci. A szacunek należy się maluchom od chwili urodzenia. Jeżeli tak będziemy postępować nie będziemy najprawdopodobniej mieli problemów z określeniami grzecznościowymi u naszych dzieci.

  • Czasami Cię nie lubię… choć zawsze kocham

    Jeśli macie dzieci, które już w miarę dobrze mówią pewnie choć raz w życiu słyszeliście „Nie lubię Cię”… a czasami patrząc na potomka lub partnera sami to pomyśleliście. Ja rzadko kłócę się z moim mężem, ale jeśli już, to wtedy często pada stwierdzenie „W tej chwili Cię nie lubię… choć nadal kocham”. Bo tak jest.

    Czasami denerwujemy się na naszych bliskich. To normalne. Zwłaszcza kiedy nam na kimś zależy. I wtedy właśnie tak jest, że w tym momencie, w tej chwili nie czujemy sympatii do tej osoby. Dzieci są odważne i mówią to co czują (w odróżnieniu od wieli dorosłych). Dorośli kiedy słyszą takie słowa, robi im się przykro. Obrażają się, zamiast zastanowić się dlaczego nasze dziecko tak się poczuło. Co takiego się wydarzyło, czy może jednak coś zrobiliśmy nie tak. A może po prostu to czego wymagamy od dziecka nie psuje mu? Może jest złe, choć wie, że mamy rację?

    Inni rodzice zaczynają dziecku tłumaczyć, że tak nie można mówić, że to nieładnie, że trzeba kochać mamusię i tatusia. Tylko czy takie słowa mają cokolwiek wspólnego z miłością dziecka do nas? Nic, a nic. Dziecko komunikuje to co czuje w danym momencie i w danej sytuacji. A my chcemy je nauczyć, żeby nie wyrażało swoich emocji.

    Więc co zrobić? Oczywiście można powiedzieć, że jest mi przykro, że tak dziecko czuje. Ale w żadnym razie nie należy podważać tego, że właśnie to czuje. I rozumiemy i nadal je kochamy. Można powiedzieć, że mam nadzieję, że kiedy już się pogodzimy i rozwiążemy nasz problem, znowu dziecko będzie nas lubiło. Można też się zapytać dlaczego konkretnie nas nie lubi, wtedy być może będzie łatwiej nam dojść do porozumienia.

    A czy samemu warto mówić, że się kogoś nie lubi? To zależy. Jeśli ma się siłę i chęci… to tak. Zwłaszcza bliskim dorosłym. A dzieciom? To dużo zależy od wieku i relacji między rodzicem, a dzieckiem. Warto jednak pamiętać, że jeżeli chcemy to powiedzieć to zawsze należy dodać „w tej chwili” oraz „ale nadal cię kocham”. Dziecko nie może poczuć choć na chwilę wątpliwości czy rodzic je kocha. W trudnych rozmowach z dziećmi warto używać sformowań „Bardzo Cię kocham, ale jestem teraz na Ciebie zły/ zdenerwowany…” można dodać „potrzebuję przez moment być sam”. To też pokazuje dzieciom w jaki sposób można się komunikować.

    Przecież wszyscy czasami mamy negatywne emocje. Są one trudne, ale trzeba nauczyć się sobie z nimi radzić. Nie cisnąć w sobie. A jak to zrobić lepiej niż poprzez obserwacje jak radzą sobie rodzice.

    Nie bójmy się swoich negatywnych emocji. Strach, złość czy zdenerwowanie nie są złe i nie wpływają na naszą miłość do drugiej osoby. Pokażmy dzieciom, jak sobie z nimi radzić oraz to, że nawet po najgorszej awanturze trzeba się przytulić i ukochać 🙂 Bo nie warto długo rozpamiętywać złych rzeczy.