Już za kila dni przed żłobkami, przedszkolaki i szkołami podstawowymi będziemy mogli zobaczyć wielu zestresowanych rodziców i trochę zagubione dzieci. Z jakiego powodu? Zbliża się początek roku szkolnego. Jest to stresujący czas dla tych rodziców, których dziecko po raz pierwszy będzie uczęszczało do placówki opiekuńczej lub edukacyjnej. Z doświadczenie wiem, że jest to niesamowicie stresujący moment dla wielu rodziców. W końcu nasze maleństwo zaczyna nowy etap w życiu, zastanawiamy się jak to będzie, czy nie będzie płakało, czy znajdzie kolegów, czy panie będą potrafiły zaspokoić potrzeby naszego dziecka. Takie myśli i uczucia mogą pojawić się nawet wtedy gdy placówkę wybieraliśmy przez kilka miesięcy, wszystko sprawdziliśmy, itp. To wszystko są naturalne obawy, w końcu powierzamy nasz skarb obcym osobom. My znamy nasze dziecko najlepiej, bez słów rozumiemy czego potrzebuje i w jakim jest nastroju, a panie… no cóż zanim poznają wszystkie dzieci minie trochę czasu.
Ważne abyśmy uświadomili sobie kilka ważnych rzeczy związanych z naszymi emocjami, oczekiwaniami i nowa sytuacją. Po pierwsze nasze odczucia i emocje wpływają na dzieci. Jeśli my się denerwujemy, stresujemy to one to czują i mogą przejąć nasze emocje. Czasami może to być sprzeczne z tym co same czują. No bo przecież w przedszkolu jest fajnie, były na zajęciach adaptacyjnych, bawiły się, nie chciały wychodzić, a jednak mama lub tata są jacyś zdenerwowani. Więc może nie do końca wszystko jest ok. Kiedyś miała w przedszkolu chłopca, który płakał dość przez kilka miesięcy ale tuż po wyjściu rodziców przestawał. Kiedy zapytałam go dlaczego płacze odpowiedział mi z dziecięcą szczerością „Bo jak przy mamie nie popłakać”. No właśnie… nie przeciągajmy pożegnań w szatni. Dlatego warto pamiętać aby próbować pozytywnego nastawienia do nowej sytuacji ponieważ wiele dzieci jest barometrami uczuć swoich rodziców.
Po drugie rzeczywiście wychowawcy nie od razu rozpoznają wszystkie potrzeby dziecka bez słów. Ale są przygotowani do tego aby w miarę szybko poznać dzieci jak najlepiej i wypracować z nimi własne metody komunikacji zwłaszcza potrzeb. Zaufajmy, a w razie czego podpowiedzmy jak my radzimy sobie w domu z niektórymi sprawami.
Po trzeci nowe zawsze jest trochę straszne wiec to naturalne że i my i dzieci mam pewne obawy. Im dziecko jest starsze warto więcej z nim o tym rozmawiać i próbować w racjonalny sposób przedstawić nową sytuację. W końcu zależy nam na tym aby dzieci dobrze się czuły w placówce, którą sami dla nich wybraliśmy.
I na końcu warto sobie uświadomić, że to ekscytujące iż nasz skarb wkroczył w nowy etap życia. I cieszyć się razem z nim z wyzwań, które ma przed sobą… W końcu dzieci są tylko gośćmi, którzy pytają o drogę. Trzymam kciuki 🙂
Tag: dzieci
-
Pierwszy raz w żłobku, przedszkolu, szkole…
-
Co z tym szacunkiem?
Kiedy przychodzą do mnie po radę rodzice nastolatków często słyszę skargi, że dzieci ich się nie słuchają i nie szanują. Pytają jak to zmienić? No cóż nad szacunkiem należy zaczynać pracować dużo wcześniej.
Zastanówcie się kogo Wy szanujecie i dlaczego? Jak ta osoba zapracowała sobie na Wasz szacunek i ile to trwało? Z dużym prawdopodobieństwem odpowiedź na ostatnie pytanie o czas jest, że trwało to jakiś czas. Tak samo jest z szacunkiem w rodzinie. Zaczynamy go uczyć od najmłodszych lat. A jak? Przede wszystkim sami szanujmy dzieci. To kim są, że mają swoje potrzeby, przestrzeń, uzdolnienia, że nie są idealne. To do początku musi tkwić w naszych głowach – szacunek do dziecka. Nie da się go udawać. A to jak będziemy traktować nasze dzieci w prosty sposób przełoży się na to jak one będę traktować nas. Pójdę dalej w swoich rozważaniach – to jak my będziemy tratować ludzi w naszym otoczeniu, jak będziemy się do nich zwracali, jak o nich mówili to też wpłynie na to czy nasze dzieci będą nas w przyszłości szanować. Bo to właśnie od rodziców najszybciej mogą się nauczyć czym jest szacunek nawet nie znając tego słowa.
Proste „magiczne słowa” – proszę, dziękuję, przepraszam czy powitania dzień dobry, do widzenia tak często nie są w stanie przejść przez małe gardełka – wtedy kiedy nie słyszą tego w domu, kiedy nie jest to od nich wymagane. Po co tego uczyć? Dzieci nie będą przez całe życie pod naszą opieką. Pójdą do szkoły, do pracy, założą swoją rodzinę, będą się kontaktowali z wieloma osobami – jak chcemy, żeby ich odbierali inni? Jest takie mądre przysłowie ludowe „Czym skorupka za młodu nasiąknie…” – niech nasze dzieci nasiąkają pozytywnymi wzorcami zachowania i szacunku. Niech widzą że szanujemy starszych, cudze rzeczy i swoje też, że ludzie lubią z nami przebywać bo jesteśmy kulturalni. Jeśli nauczymy tego małe dzieci, jest duża szansa, że nasze nastolatki będą się buntowały ale tak jakoś po ludzku i z szacunkiem 😉 -
Bitwa o sen
W artykule „Smacznie spać – marzenie czy rzeczywistość?” obiecałam kilka rad jak w miarę bez problemów położyć dziecko spać. Dotrzymuję więc obietnicy 🙂
Mówiąc o problemach z położeniem do łóżka dzieci warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Czy nasze dziecko spało w ciągu dnia odpowiednią czas (o ile jest w wieku kiedy tego potrzebuje) i o której wstało rano. Dorosły jeśli spała za mało – jest niewyspany, zdaje sobie z tego sprawę i może położyć się wcześniej lub szybciej zasnąć. Dzieci dość długo świadomie nie rozpoznają swoich stanów fizycznych. Więc jeśli spały za mało są rozdrażnione, same nie wiedzą czego chcą i w efekcie mogą mieć problemy z zaśnięciem lub być bardzo marudne. Co z pewnością potwierdzi wielu rodziców 🙂
Innym ważnym efektem jest to co jadło dziecko nie tylko na kolację ale w ciągu całego dnia oraz o której jadło ostatni posiłek. Jeśli chodzi o głód – dzieje się tak samo jak z niedospaniem, czasami dziecko jest marudne bo nie czuje się jakoś dziwnie i nie wie dlaczego. Warto więc dobrze zaplanować pory posiłków aby dziecko nie było głodne kiedy je kładziemy. Jeśli zaś chodzi o jakość posiłków to chyba naturalne jest, że jeśli nasz milusiński w drugiej połowie dnia naje się cukru (nie chodzi tu tylko o słodycze ale też produkty które mają olbrzymią ilość węglowodanów – które w organizmie rozkładają się na cukry)… no to już sami wiecie jak to zadziała na dziecko.
Pytanie które powinniśmy sobie też zadać brzmi „Co moje dziecko robi przed snem?” Jeśli są to czynności pobudzające to właśnie one dają dziecku energię do dalszych harcy. Wielu rodziców pozwala dzieciom oglądać bajki w telewizorze lub na innym ekranie przed snem. Cóż w tym złego? Przecież maluch siedzi i nic nie robi. Nic bardziej mylnego. Takie bajki bardzo mocno pobudzają małego człowieka i tuż po nich roznosi go energia. Warto więc zadbać o to aby przed snem działy się rzeczy wyciszające. Ważne aby były one stałe by dziecko wiedział co się będzie działo (przypominam, że powtarzalność oraz zasady dają poczucie bezpieczeństwa) i nie miało wymówek, że jeszcze to lub tamto. Wybierajmy zabawy spokojniejsze, wyciszające. Uprzedźmy dziecko, że za 10 – 15 min kończymy, o czynnościach higienicznych i ich kolejności. Zaplanujmy zwyczaj kładzenia do łóżka – czytamy książeczkę lub dwie, rozmowa o mijającym dniu, uścisk, buziak… Niech to będą wasze zwyczaje. Tyczy się to też młodszych dzieci, które wprawdzie nie opowiedzą jak nam minął dzień ale chętnie posłuchają głosu mamy lub taty.
Wiem, że wielu rodziców którzy spędzają większość dnia w pracy chcą się wieczorem nacieszyć dziećmi, wspólnie poszaleć i wariować. Ale spróbujcie to zaplanować tak aby nie było to bezpośrednio przed snem lub szaleństwa zostawcie na weekend, a zadowólcie się miłym i spokojnym zwyczajem kładzeni dzieci do łóżka.
Wiem, że wprowadzenie tych zmian dla niektórych może być trudne. Ale warto dla dobra dzieci naszego własnego. Trzeba tylko przetrwać i być konsekwentnym. A potem… życzę Wam dobrego wieczoru. -
Brak konsekwencji
Któż z nas nie widział w sklepie płaczącego dziecka, które krzyczy wniebogłosy lub rzuca się na ziemie z płaczem? Ile razy zdarzało Ci się mówić do swego dziecka „nie rób tego”, „nie idź tam”, „zostaw to”… Ile razy mama lub tata krzyczącego w sklepie malca ustąpili i kupili mu upragniony słodycz lub zabawkę… Ile razy miałeś już dość powtarzania tych samych zakazów? To normalne, że takie zdarzenia irytują, męczą, wyprowadzają z równowagi, powodują zawstydzenie… Bardzo często takie sytuacje wynikają z braku konsekwencji rodziców.
Dlaczego nie jesteśmy konsekwentni? Z wielu powodów: brak nam czasu, jesteśmy zmęczeni, tak naprawdę nie jesteśmy do końca pewni czy nasze postępowanie jest słuszne, nasze dziecko ma silną wolę, zastanawiamy się co pomyślą inni, mamy wątpliwości co w danej sytuacji jest właściwe.
Dlaczego nasze dziecko sprawdza czy jesteśmy konsekwentni? Każdy człowiek rodzi się z potrzebą władzy… Władzy nad własnym życiem. Niemowlak ma władzę nad tym kiedy śpi, wypróżnia się i je. Często domaga się zaspakajania swoich potrzeb płaczem… Czy ma władzę nad realizacją tych potrzeb? Bardzo często tak… Im dziecko starsze tym bardziej się usamodzielnia i sprawdza jak wielką władzę ma nad swoim życiem. Czy może pójść wszędzie? Czy dostanie to czego chce? Czy może zrobić wszystko jak chce i kiedy chce? A ponieważ dzieci uczą się przez doświadczenie potrafią sprawdzać nawet kilkadziesiąt razy czy uzyskały już nad daną sferą władzę. Problem pojawia się w momencie kiedy dziś ma już władzę nad porą spania, a jutro nie ma. W głowie dziecka pojawia się pytanie „Co to znaczy? Jak będzie jutro?” i sprawdza… Małe dziecko sprawdza nas w domu i na podwórku, nastolatek sprawdza gdzie są granice naszych zasad, a młody człowiek… sprawdza jak zasady wpojone w domu mają się do samodzielnego życia
Takie sytuacje mogą pojawiać się z różnym natężeniem w zależności od tego czy nasze dziecko jest uległe czy ma silną wolę.
Jeśli chcesz dowiedzieć się jak pracować nad konsekwencją, otrzymać wskazówki jak ułatwić sobie codzienność? Obejrzyj „Brak konsekwencji” na kanale YouTube „Radość bycia rodzicem”