Tag: podsumowanie

  • 2K17

    Nowy rok nie tylko się zbliża, ale wręcz nadbiega 😉 A stary, mijający 2017 jaki był? Czy warto Go będzie wspominać za kilka lat? Z czym i przede wszystkim z kim będzie się kojarzył?

    Dla mnie ten rok to przede wszystkim rok wyzwań. Piękny rok kiedy tak naprawdę poznałam moją córeczkę, siebie i mojego męża. W tym roku już na spokojnie mogliśmy się stać „normalną”, może nie do końca przeciętną rodziną.

    Na wiosnę 2017 roku uwolniłyśmy się z Marianką z domowego „więzienia”. Wspólnie zaczęłyśmy poznawać świat, wychodzić do ludzi, podróżować. Po pierwszych urodzinach Mani trochę odetchnęłam… uwierzyłam, że jest i będzie z nami, że Jej życiu nie zagraża już bezpośrednie niebezpieczeństwo. Wiosna otworzyła nam okno na świat i chętnie z tego skorzystałyśmy. Już nie tylko wizyty u lekarzy specjalistów, rehabilitacja czy inne zajęcia pozwalały nam na spotkania z ludźmi. Same szukałyśmy okazji do tego aby zobaczyć, poznać, dotknąć nowego. Ja czerpałam radość z tego, że pokazywałam Mariance świat, a Ona, że poznawała go dzięki mnie.

    W tym roku na reszcie odnalazłam również siebie – nie mamę, żonę, harcerkę, nauczycielkę. Po prostu Sylwię, która wie czego pragnie, wie co chce w życiu robić i cieszy się, że odnalazła swoją drogę. Bo nic nie dzieje się przypadkowo. To wszystko co do tej pory wydarzyło się w moim życiu doprowadziło mnie do miejsca w którym jestem i z tego się cieszę. Wiem, że chcę pomagać ludziom, rodzicom, a najbardziej rodzicom wcześniaków. Wiem, że moje doświadczenie mi w tym pomoże… wiem, że spełnię się w tym.

    2017 rok pozwolił mi także „zadomowić się” jako żona. Po ślubie, zanim się obejrzeliśmy urodziła się Marianka i to Jej poświęciliśmy całą swoją energię. Teraz mogliśmy się skupić nie tylko na byciu Jej rodzicami, walce o życie i sprawność Mani. Mogliśmy po prostu być mężem i żoną, rodzicami cudownej dziewczynki. Dziś wiem, że w naszych rozmowach Mania dominuje ale nie jest jedynym tematem. Potrafimy tak jak na początku znajomości rozmawiać o książkach, filmach, wartościach, polityce, poglądach i przeżyciach. Z pewnością pomogły nam w tym „randki” o których już pisałam. Mam bardzo wyrozumiałego i wspierającego męża, który pomógł i pomaga mi być jak najlepszą żoną dla niego.

    Ten rok z pewnością zapamiętam też jak moment decyzji o powstaniu Fundacji Mali Wojownicy. Cała procedura rejestracji, pierwsze kontakty z sojusznikami i urzędami… Wykorzystanie dotychczasowych umiejętności nabytych jako instruktorka harcerska i dyrektor przedszkola. Mam miliony pomysłów, z których tylko kilka na razie udało mi się zrealizować, rozpocząć lub choćby na głos wypowiedzieć. Ale wiem, że będzie się działo.

    Czy 2017 rok był najlepszym rokiem w moim życiu? Nie wiem. Z pewnością był ciekawy i nie mogę się już doczekać kolejnego 🙂

  • Koniec czy początek?

    Kończy się kolejny rok. Jesteśmy o rok starsi, może mądrzejsi? Z pewnością bogatsi o nowe doświadczenia, przeżycia. Często w okresie prze Sylwestrem dokonujemy podsumowań, wyciągamy wnioski, zastanawiamy się nad postanowieniami noworocznymi. Ale tak naprawdę to nie koniec roku powinien nas do tego skłaniać, tylko początek.

    Ja uwielbiam początki i choć często najpierw przerażają mnie nowości, to po chwili bardzo się z nich cieszę. Wychodzę z założenia, że nowe nie jest ani gorsza, a ni lepsze od starego. Jest po postu inne. Daje to ogromne możliwości, które tylko my możemy wykorzystać. Tak też jest z rodzicielstwem. Kiedy nadchodzi z początku może przerażać, ale to nasze nastawienie sprawi jak będzie wyglądało naprawdę. Bo zmęczenie kiedyś minie, w końcu prześpimy całą noc, przyjdzie dzień kiedy to dzieci będą pomagały nam w obowiązkach. Czy jest więc sens skupiać się na tym co i tak minie, na tym co męczy i drażni? I piszę to ja, która dziś jest przeziębiona, a Marianka która jest już zdrowa i pełna energii, dała mi w kość. Wiem jednak, że za kilka dni będę zdrowa i będzie łatwiej. Od dawana zachęcam abyśmy czerpali radość z bycia rodzicami naszych dzieci. Bo nie mamy innych. To właśnie te są nasze, my je wychowujemy i my dajemy im drogowskazy i mapę wartości na dorosłe życie.

    Nowe daje nam możliwości rozwoju. Dlaczego często każde nowe szkolenie czy przeczytaną książkę traktujemy jako rozwój osobisty, a nie traktujemy tak rodzicielstwa. Przecież będąc rodzicem musimy bardzo, ale to bardzo zmierzyć się z naszymi największymi słabościami i problemami. Jeśli mamy problem z cierpliwością to z pewnością dzieci dostarczą nam wiele momentów do jej ćwiczenia. Jeśli jesteśmy nerwowi, mało komunikatywni, spóźnialscy to gwarantuję, że te cechy dzieciaki nam przećwiczą. Niech to będzie dla nas impuls do zmian i pracy nad sobą.

    Wykorzystajmy zatem ten koniec i początek roku do spojrzenia na swoje rodzicielstwo właśnie przez pryzmat rozwoju i szansy dla siebie. Dziękujmy naszym dzieciom, że dają nam możliwości ćwiczenia własnych słabości. Nie skupiajmy się na tych trudniejszych chwilach, przeżyjmy je i idźmy dalej. Nie bądźmy perfekcyjni, ale optymistycznie podchodźmy do życia i naszego rodzicielstwa, a z pewnością nasza radość z bycia rodzicem będzie jeszcze większa. Czego Wam i sobie życzę w tym nadchodzącym roku.