Tag: przedszkole

  • Jak przygotować się do przedszkola/ żłobka

    Dni są co raz dłuższe, słońce świeci coraz mocniej, a po deszczu czuć zapach wiosny… Wielu z nas z utęsknieniem spogląda na kalendarz i zbliżające się wakacje, urlopy. Jednak jest wśród nas spora grupa osób, która patrzy jeszcze dalej… na nadchodzącą jesień i dzień w którym ich dziecko po praz pierwszy pójdzie do przedszkola czy żłobka. Jak i kiedy zacząć się do tego przygotowywać? Czy trzy i pół miesiąca to mało czy dużo?

    Moja odpowiedź jest prosta… To dobry moment aby przygotować siebie i dziecko do nowych wyzwań i nowego miejsca. Celowo napisałam „siebie” jako pierwsze bo to nasze – rodziców nastawienie i przygotowanie ma kluczowe znaczenie w tym jak nasze dzieci będą wkraczały w świat żłobka czy przedszkola. Wielu z nas ucieszyło się kiedy otrzymało informację, że dziecko będzie przyjęte do placówki, ale jestem też pewna, że wielu też zadrżało z obawy… jak to będzie. A będzie różnie. Każdy z nas kiedy jest w nowej sytuacji może czuć się nieswojo, a co dopiero kilkulatek. Pomyślcie o tym co sprawia, że czujecie się pewniej w nowej sytuacji, jak się do tego przygotowujecie? A później to zróbcie. Po pierwszą rzeczą, która utrudnia szybką adaptację dzieciom, w dużej mierze jesteśmy my – rodzice.

    Dzieci są naszym barometrem i szybko uczą się wyczuwać nasz nastrój. Nie potrzeba słów aby wiedziały jak się czujemy. Dlatego zanim zaczniemy mówić dzieciom jak fajnie będzie w nowym miejscu sami się do tego przekonajmy. Oczywiście nie oznacza to, że w ogóle mamy się nie przejmować, ale warto nie panikować. Ja wiem, że dzieci tak szybko rosną i nie wiadomo kiedy stały się już duże. Ale takie jest życie, aby móc normalnie funkcjonować w dorosłości muszą nauczyć się zasad panujących w grupie, współżycia z innymi. Podjęliśmy już decyzję, że nasze dziecko będzie chodziło do żłobka lub przedszkola i tego się trzymajmy. Przecież wybraliśmy najlepszą naszym zdaniem placówkę (o tym jak to zrobić już pisałam), dlatego zaufajmy sobie i dziecku, że będzie dobrze. Bardzo ważne jest aby maluch czuł, że wierzymy w Jego możliwości. Wtedy dużo łatwiej będzie mu zmierzyć się z nowymi wyzwaniami.

    Co zatem warto zrobić przez te 3,5 miesiąca aby nasze dziecko było gotowe na TEN dzień? Na co zwrócić uwagę?

    Plan dnia

    Zawczasu warto zorientować się jak wygląda plan dnia w przedszkolu czy żłobku i skonfrontować go z naszym domowym. Najbardziej należy zwrócić uwagę na porę leżakowania oraz godziny posiłków. Nie zawsze są one takie jak u nas w domu. Warto pomalutku przestawiać dziecko na przedszkolne/ żłobkowe godziny, włącznie z porą wstawania, która będzie nam potrzebna we wrześniu. Nie zostawiajmy tego na ostatnią chwilę. Warto zorientować się czy w placówce obiad jest podawany dwa dania wspólnie czy jest dzielony. Niektórym dzieciom wiele czasu zajmuje przestawienie się na zupę i drugie danie jedno po drugim. Jeśli w jadłospisie często pojawiają się jakieś dania naszym dzieciom nie znane warto je wprowadzić w domu, aby miały potem łatwiej

    Moje rzeczy

    Warto wcześniej dowiedzieć się jak w placówce jest z przynoszeniem zabawek i przytulanek. Wiadomo, że ukochany miś czy kawałek kocyka dodaje odwagi, ale jeśli w przedszkolu/ żłobku wolą aby ich nie przynosić (coraz mniej jest takich miejsc) to warto do tego przygotować dziecko.

    Każdą nową rzecz, którą dziecko będzie używało w przedszkolu trzeba mu pokazać i wypróbować. Nowa pościel czy pidżamka najlepiej jak będą przetestowane w domu. Kiedyś chłopiec nie chciał się przebrać na leżakowanie bo twierdził, ze to nie jego pidżamka… mama włożyła do worka nową bez pokazania mu jej wcześniej. To samo tyczy się ręcznika, szczoteczki, worka czy kapci na zmianę. Po co powodować dodatkowy stres u dziecka. Jeśli będzie znało swoje rzeczy, dadzą mu one poczucie bezpieczeństwa.

    Pielucha i smoczek

    O ile nie są problemem w żłobkach to już przedszkolak z „pampersem” czy smoczkiem nie robi najlepszego wrażenia. Wiosna i lato są najlepszym momentem na naturalne odpieluchowanie dzieci. Ładna pogoda i dużo czasu spędzanego na świeżym powietrzu służy pożegnaniu się z pieluszkami. Problem smoczka wprawdzie dotyczy już bardzo małej ilości przyszłych przedszkolaków, ale jeśli wasze dziecko jeszcze nie pożegnało się z ulubionym „mońkiem” to trzeba to zrobić już dziś. Im starsze dziecko tym bywa ciężej, a rozstanie ze smoczkiem nie może kojarzyć się z pójściem do przedszkola, bo wówczas to ono będzie winione za to.

    Pozytywne nastawienie i mówienie

    Jeśli jest taka możliwość to warto skorzystać z jak największej ilości dni adaptacyjnych w przedszkolu. Warto czytać książeczki na ten temat, chodzić na spacery w okolice przedszkola czy żłobka. Jeśli dzieci z placówki korzystają z otwartych placów zabaw to warto aby nasze dziecko bawiło się tam w tym samym czasie. Będzie mogło poznać panie, starsze dzieci, ale też zasady jakie panują w grupie.

    Oczywiście należy jak ognia unikać (zakazać również ich używania rodzinie) typu „pójdziesz do przedszkola to Cię tam nauczą”, „skończyła się laba”, „w przedszkolu będziesz musiał to robić”. Nikt za nas nie wychowa naszych dzieci, więc jeśli my ich nie nauczyliśmy dobrego zachowania nie straszmy ich przedszkolem czy żłobkiem. Bo mogę Was zapewnić, że dzieci w placówce są w stanie opanować nowe zasady, ale w wielu przypadkach w domu nadal pozostają takie jak były.

    I tak na zakończenie… dzieci dorastają czy tego chcemy czy nie. Moim ulubionym określeniem jest, że „są one wędrowcami, którzy tylko pytają o drogę”. My wskazujemy tę drogę, opiekujemy się przez pewien czas, ale to wszystko od dnia narodzin prowadzi do usamodzielnienia się i dorosłości. Żłóbek czy przedszkole to dopiero jeden z pierwszych etapów.

  • Pedagogika Montessori – cykl poznaj różne przedszkola

    Coraz więcej mówi się o metodzie Montessori, zarówno jeśli chodzi o funkcjonowanie przedszkoli czy szkół jak i w kontekście wychowania domowego. Ale czym tak naprawdę jest ta metoda? Jakie korzyści z jej stosowania może dać naszym dzieciom? I czy w ogóle ma realnie jakieś korzyści? Czy warto wybrać przedszkole prowadzone właśnie tą metodą?

    Postaram się opowiedzieć Wam o metodzie zarówno z perspektywy nauczyciela pracującego w przedszkolu, w którym wykorzystywano wiele jej elementów oraz mamy, która stara się z niej korzystać w domu.

    Maria Montessori urodziła w 1870 roku we Włoszech. Rodzice chcieli aby otrzymała solidne wykształcenie i tak też się stało. I choć studia medyczne, wtedy nie dostępne dla kobiet, nie były najłatwiejsze, jako jedna z pierwszych kobiet we Włoszech zdobyła tytuł lekarza medycyny. Studiowała również biologię, psychologię i filozofię we Francji, Wielkiej Brytanii i we Włoszech. Podczas pracy w klinice psychiatrycznej dla dzieci upośledzonych stwierdziła, że bardziej niż pomocy lekarskiej wymagają wsparcie pedagogicznego. Prowadziła Instytut Ortofrenii gdzie zajmowała się dziećmi z deficytami funkcji poznawczych i upośledzeniem umysłowym. Była przekonana, że należy stymulować ich rozwój, a dzięki temu staną się bardziej aktywni i pewni siebie. Podkreślała ważność praw i godności tych dzieci.

    Praca z dziećmi upośledzonymi oraz dokonania dwóch francuskich lekarzy Jeana Itarda i jego ucznia Eduarda Seguina zainspirowały Marię do badań nad tym, co utrudnia pełen rozwój dzieciom bez takich obciążeń oraz zaproponowanie im opracowanych przez siebie metod pedagogicznych. Co niebawem mogła sprawdzić w szkole, która powierzono Jej opiece. Dzięki bieżącym obserwacjom dzieci i sposobów poznawania przez nie świat Maria Montessori stworzyła metodę, którą do dziś wykorzystuje się w pracy na całym świecie. A to dzięki temu, że Pedagogika Montessori ma służyć rozwojowi każdego i edukacji przyczyniającej się do pokoju na świecie.

    Zdaniem Montessori główną cechą charakterystyczną dziecka jest chłonny umysł, który oznacza zdolność absorbowania wszystkiego, co je otacza. Jest to stan mentalny, w którym może ono chłonąć swoje doświadczenia, a następnie je integrować i budować samo siebie. Od 3 roku życia dziecko jest coraz bardziej świadome, buduje zatem swoją osobowość w zależności od tego, czego dostarcza mu otoczenie lub czego go pozbawia.

    Montessori mówiła też o okresach wrażliwości, które są wewnętrznymi predyspozycjami, popychającymi dziecko, aby zainteresowało się pewnymi aspektami otaczającej go rzeczywistości, która w danej chwili jest mu niezbędny do rozwoju. Wrażliwość ta jest szczególna i przemijająca. Zasadniczymi okresami są wrażliwość na: porządek, ruch, język, doznania zmysłowe, drobne przedmioty i życie społeczne. Okresy te nie są sztywne, często zachodzą na siebie, a przede wszystkim są indywidualne dla każdego dziecka.

    Pedagogika Montessori dzieli rozwój na kilka etapów życia. Nas interesuje okres 3 – 6 lat czyli okres przedszkolny. Warto zapamiętać:

    • „Pomóż mi być sobą, abym miał szacunek do samego siebie” – mówi nam dziecko poniżej 3 roku życia

    • „Pomóż mi działać i reagować samodzielnie, abym czuł pewność siebie” – mówi nam dziecko w wieku 3 – 6 lat

    • „Pomóż mi myśleć samodzielnie” – mówi nam dziecko powyżej 6 lat

    Zdaniem Montessori podstawowym sposobem reagowania na ewolucyjne potrzeby dziecka jest obdarzenie go zaufaniem. Oznacza to, że naszym zadaniem jest towarzyszyć każdemu dziecku z przekonaniem, iż jest ono w zdolne zbudować samo siebie. Należy przy tym pamiętać, że każda zbędna pomoc może być przeszkodą w jego naturalnym i harmonijnym rozwoju.

    W interesującym nas okresie najważniejszymi zasadami pedagogiki Montessori są: wolność, samodyscyplina, działanie na otoczenie, szanowanie indywidualnego tempa, nauka przez doświadczanie, indywidualna aktywność, edukacja jako pomoc w życiu.

    Zasady te wykorzystywane są w codziennej pracy z dziećmi podczas pracy na materiale opracowanym przez Montessori oraz jej następców. Należy pamiętać, że to nie tylko suche frazesy, lecz oparte na obserwacji i sprawdzone w praktyce zasady. Można tez powiedzieć o nich szerzej:

    • wolny wybór aktywności przyczynia się do kształtowania woli oraz samodyscypliny, a to z kolei zapewnia wewnętrzna wolność,

    • bardziej efektywne jest wpływanie na otoczenie dziecka, a nie bezpośrednio na nie,

    • należy szanować wolność komunikowania się dziecka i jego swobodę poruszania się

    • zainteresowanie prowadzi do zwrócenia na coś uwagi i skupienia się na tym, to z kolei prowadzi do uruchomienia procesów wewnętrznej konstrukcji

    • szanujemy każde tempo działania, bo każde dziecko jest inne i inna ilość czasu potrzebna jest na opanowanie konkretnych działań

    • dziecko w wieku przedszkolnym uczy się lepiej poprzez doświadczenie wszystkiego osobiście

    • edukacja ma służyć pomocy w życiu – jeśli weźmiemy się pod uwagę potrzeby każdego dziecka, wówczas przejawia ono m.in.: miłość do innych, empatię, zamiłowanie do koncentracji pracy, umiejętność dokonywania wyborów, autonomie i niezależność, pragnienie spokoju i radość uczenia się.

    Jak to wygląda w praktyce? Aby dziecko chętnie i samodzielnie się uczyło jego otoczenie musi być przystosowane odpowiednio, zarówno jeśli chodzi o meble jak i pomoce edukacyjne. Chodzi tu o wielkość, atrakcyjność wyglądu oraz dostępność. W salach Montessori mebelki są mała, a pomoce leżą w dostępnych dla dzieci miejscach. Jest wiele rzeczy codziennego użytku, roślin, jeśli jest taka możliwość zwierzęta. Materiał edukacyjny jest ułożony w taki sposób aby dziecko maiło dostęp najpierw do łatwiejszego, a potem coraz trudniejszego. Dzieci samodzielnie wybierają materiał na którym pracują w danej chwili, biorą go z półki i pracują albo na stoliku, albo na małym dywaniku, który wyznacza miejsce pracy. Po raz pierwszy to nauczyciel prezentuje każdą pomoc i pokazuje po kolei czynności z nią związane. Później dziecko samo decyduje jak wykona zadanie. Najważniejszy nie jest efekt ale droga, to czy dziecko wykona ostatecznie zadanie również nie jest najważniejsze. Czasami nad jednym materiałem dziecko może pracować kilka lub kilkanaście razy aż stwierdzi, że już go opanowało lub będzie chciało wykonywać co innego. Zawsze może wrócić do zadania innym razem lub za parę tygodni. Indywidualność i wolny wybór jest tu kluczem do sukcesu.

    Metoda Montessori jest znana przede wszystkim ze swoich materiałów – pomocy, które są z naturalnych materiałów, bardzo estetyczne i ciekawe. Skupiają się wokół kilku grup/ rodzin: z życia codziennego, sensorycznych, matematycznych, językowych, przyrodniczych, historycznych i geograficznych, muzycznych i związanych ze sztuką. Wszystkie mają za zadanie w sposób przystępny, praktyczny i odpowiadającym okresom wrażliwości pomóc dziecku przejść od konkretu do abstrakcji.

    Największymi atutami pedagogiki Montessori są nastawienie na samodzielność, wolny wybór i rozwój we właściwym sobie tempie. Opiera się ona na szacunku wychowawcy/ rodzica do dziecka i towarzyszeniu w drodze do rozwoju. Niektórych może zniechęcać materiał Montessori, który dla rodziców może wydawać się nieatrakcyjny lub nudny, ale to właśnie on jest jednym z kluczy do sukcesu. Bo te metody to nie tylko drewniane wieże, cylindry i puzzle ale piękne ilustracje, przyjazne materiały, ciekawe ćwiczenia i nienachalny wygląd.

    Powstaje coraz więcej miejsc, w których wykorzystuje się albo elementy pedagogiki Montessori albo całą jej filozofię. Ja przez kilka lat miałam przyjemność pracować w Przedszkolu Niepublicznym PUCHATEK w Białymstoku gdzie przede wszystkim zasady pedagogiki ale również i materiał pedagogiczny były wykorzystywany. Na własne oczy widziałam, że to po prostu działa. Starsze dzieci chętnie pomagają młodszym, wybór i postawienie na samodzielność w czynnościach życia codziennego wpływają na funkcjonowanie dziecka zarówno w przedszkolu jak i w domu, ale też na jego pewność siebie.

    Jeśli zatem szukacie przedszkola gdzie nie tylko podstawa programowa jest ważna, ale również sposób w jaki dzieci poznają świat i budują swoją osobowość to właśnie przedszkola z pedagogika Montessori są czymś odpowiednim dla Waszych dzieci.

  • Jak wybrać przedszkole

    Nowy rok… nowe wyzwania… Jak zwykle o tej porze roku na grupach „mamowych” zaczynają się pytania dotyczące przedszkoli? Jaki są polecane? Gdzie najlepiej? Gdzie najtaniej? Gdzie najbliżej? Oczywiście nie jestem w stanie odpowiedzieć na te wszystkie pytania konkretnymi placówkami (bo jest ich co niemiara)… ale spróbuję trochę Wam podpowiedzieć. Przez 7 lat pracy jako dyrektor przedszkola zebrałam doświadczenie dotyczące rekrutacji, pytań rodziców i ich oczekiwań.

    Oto kilka ważnych spraw, o których powinniście pomyśleć przy wyborze przedszkola.

    Państwowe czy prywatne

    Tak naprawdę to jest pierwsze pytanie jakie powinniśmy sobie zdać myśląc o przedszkolu dla naszego malucha. Odpowiedź na nie będzie determinowała sporą część naszych dalszych pytań. W każdym z tych rodzajów przedszkoli rekrutacja, wymogi, opłaty i terminy są inne. O ile do państwowych placówek rekrutacja odbywa się w większości (zwłaszcza w większych miastach) poprzez systemy elektroniczne, w wyznaczonym terminie (mniej więcej marze – kwiecień) to już w przedszkolach prywatnych rekrutacja jest ciągła i zależy od ilości miejsc. W przedszkolach państwowych dziecko 2,5 letnie przeważnie się nie dostanie (choć wszystko zależy od ilości dzieci), to jeśli chodzi o prywatne placówki to spora część przyjmie nawet dzieci którym brakuje miesiąca lub dwóch do 2,5 roku. Opłaty w palcówkach państwowych określa ustawa (5 godzin dziennie bezpłatnie, każda następna godzina płatna, opłata z wyżywienie) to już w prywatnych opłaty są różne (często zależą od miejscowości oraz ilości zajęć dodatkowych).

    Pierwszym weryfikatorem z pewnością dla niektórych będą koszty. I nie należy się tu ani wstydzić ani krygować. Nie oznacza to, że do państwowych placówek chodzą dzieci tylko tych rodziców, których nie stać na prywatne. Ale niektórzy z nas, nawet nie będą rozpatrywali prywatnych. I to jest normalne. Skoro państwo oferuje nam wychowanie przedszkolne to czemu z tego nie skorzystać.

    Jakie przedszkole państwowe? Czy dla każdego?

    Jeśli w Waszej miejscowości jest więcej niż jedno przedszkole państwowe to zawsze możecie wybrać, które z nich będzie dla Was przedszkolem pierwszego wyboru. Które wybrać? Warto przemyśleć kilak rzeczy. Czy chcę aby przedszkole było blisko miejsca zamieszkania, może blisko pracy lub dziadków? Czy moje dziecko ma jakieś specjalne potrzeby, które przedszkole powinno zaspokoić (np. edukacyjne, wychowawcze, żywieniowe)? Jaką ofertę edukacyjna ma każda z placówek? Czy dzieci mają jakieś zajęcia dodatkowe (obowiązująca ustawa wcale tego nie zakazuje)? Czy są jakieś koła zainteresowań? Czy dzieci wychodzą do placówek kulturalnych, na wycieczki? Tego wszystkiego dowiecie się ze strony internetowej, z rozmowy z dyrekcją ale przede wszystkim z opinii innych rodziców.

    Warto zasięgnąć zwłaszcza tej ostatniej od więcej niż jednej czy dwóch osób. Jeżeli słyszymy, ze jakaś pani wychowawczyni nie ma najlepszej opinii warto dopytać się u dyrekcji kto będzie prowadził grupę, do której ma trafić nasze dziecko. Jeśli dziecko ma specjalne potrzeby warto od razu zapytać czy przedszkole ma możliwość ich zaspokojenia. Pamiętajmy, co dla jednych jest niemożliwe do przejścia dla innej dyrekcji może nie stanowić problemu. Nie zatajajmy tez trudności naszych dzieci. Jeżeli zostaną przyjęte do przedszkola i tak „wyjdą”… wtedy powstanie prawdziwy problem, bo wychowawczynie będą zaskoczone.

    Pamiętajmy, że to iż jest mało przedszkoli państwowych nie oznacza, że możemy się na wszystko godzić. A przepisy mówią o tym, że każde dziecko od 3 roku życia wzwyż (o ile rodzic wyrazi taką chęć) powinno mieć zapewnioną możliwość realizacji wychowania przedszkolnego w placówkach państwowych najdalej do 3 km od miejsca zamieszkania. Co to oznacza? Że dziecko może się nie dostać do przedszkola, które wybraliśmy ale gmina powinna wskazać placówkę która jest blisko naszego zamieszkania. Co nie zawsze nam odpowiada. W związku z tym obowiązkiem, gminy powołały oddziały przedszkolne przy szkołach, albo podpisały umowy z niektórymi przedszkolami prywatnymi, które rekrutują tak jak państwowe i opłaty tez są takie jak tam.

    Przedszkole prywatne

    Na co zwrócić uwagę wybierając przedszkole prywatne? Z pewnością tak jak przy placówce państwowej – umiejscowienie, oferta edukacyjna, potrzeby naszego dziecka, opinie rodziców oraz oczywiście opłaty (co obejmują). Ważna tez będzie dostępność miejsc i wpisowe. Dla mie równie ważne jest też wizja wychowani jaką ma dana placówka – a te coraz częściej bywają bardziej odważne i urozmaicone. Ale to każdy z Was musi zastanowić się co dla Was będzie priorytetem.

    Kiedy zatem szukać miejsca w przedszkolach prywatnych? Dla mnie najlepszym momentem jest właśnie przełom stycznia i lutego. W przedszkolach po malutku zaczyna się klarować ilość miejsc, które zostaną zwolnione (ile dzieci pójdzie do pierwszej klasy, ile do zerówki szkolnej – kto zostanie w przedszkolu). Oczywiście są takie placówki, gdzie powiedzą Wam, że to już za późno… ale jak dla mnie takie trochę sztuczne tworzenie elitarności. Zapis dziecka na dwa czy trzy lata wcześniej do przedszkola, kiedy wcześniej nie jesteśmy wstanie przewidzieć ile miejsc będziemy mieli wolnych w danym roku przedszkolnym… No nic, każdy niech sam decyduje. Czy jesteśmy wstanie przewidzieć co będziemy robić za rok czy dwa? Czy nadal będziemy mogli/ chcieli aby nasze dziecko chodziło do tego przedszkola? A wpisowe już nas przywiązuje. Ja trzymałam się tego, że rekrutację zaczynaliśmy pod koniec stycznia (choć jeśli rodzic, który miał już u nas starsze dziecko deklarował wcześniej, że chce puścić młodsze to oczywiście nie odmawialiśmy). Jak dla mnie było to uczciwe względem rodziców i organizacyjnie dla nas łatwiejsze.

    Ap ropo wpisowego – z założenia jest bezzwrotne. Warto się jednak zapytać czy pokrywa ono np. wyprawkę plastyczną czy higieniczną dziecka lub zakup kart pracy.

    W przedszkolach prywatnych warto zwrócić uwagę nie tylko na ilość dzieci w grupie, ale też na ilość zatrudnionych nauczycieli i jak często się zmieniają. Obecnie już nie powinno się zdarzać, że opiekę nad dziećmi sprawują osoby z niepełnym lub nie kierunkowym wykształceniem… ale na to też warto zwrócić uwagę.

    Zajęcia dodatkowe to ważne dla rodziców informację. Pamiętajmy jednak, aby nie było ich przesadnie dużo. Dzieci oprócz nich realizują podstawę programową wychowania przedszkolnego (nawet maluchy), a jeśli zajęć jest za dużo to braknie im czas na zabawę swobodna, która w tym wieku jest niezwykle ważna. Warto od razu zapytać które z zajęć są w interesującej nas grupie wiekowej i czy wszystkie są w ramach wpisowego czy któreś wymaga dodatkowej opłaty.

    Mówiąc o opłatach warto pamiętać, że w wielu przedszkolach prywatnych opłata miesięczna nie zawiera wyżywienia. Na stronie internetowej łatwo to przeoczyć. Może się okazać, że czesne jest atrakcyjne ale po doliczeniu stawki dziennej za wyżywienie już traci. Z kolei w innym przedszkolu może wydawać się 100 czy 150 zł wyższe, ale zawierające już wyżywienie. Przedszkola prywatne to firmy, które też używają chwytów marketingowych aby pozyskać klientów.

    Inną ważną rzeczą jest też plac zabaw i wyjścia na spacery. W obecnych czasach kiedy wiele placówek powstaje w blokach lub innych miejscach nie od razu przeznaczonych na przedszkola – samodzielny plac zabaw to prawdziwy rarytas. Jeśli jednak przedszkole nie ma własnego placu, nie oznacza to od razu dyskwalifikacji. Być może korzystają z osiedlowego lub mają inne rozwiązania. Warto o to zapytać. Obowiązująca podstawa programowa zakłada codzienne wyjścia na spacer lub plac zabaw, o ile pogoda na to pozwoli. Warto na to zwrócić uwagę.

    Wizja czy filozofia wychowania też może powiedzieć nam dużo o przedszkolu. Teraz coraz częściej pojawiają się przedszkola Montessori, demokratyczne, artystyczne, językowe ale również leśne. Warto zapoznać się z różnymi możliwościami (kilka z nich postaram się Wam w najbliższym czasie przedstawić).

    Niezależnie czy przedszkole jest państwowe czy prywatne warto przed podjęciem decyzji zabrać tam nasze dziecko i… zobaczyć jak się będzie tam czuło. To z pewnością powinien być podstawowy czynnik, który uwzględnimy przy wyborze.

    Mam nadzieję, że moje wskazówki pozwolą Wam wybrać przedszkole do którego Wasze dziecko będzie chętnie chodziło, Wy będziecie zadowoleni z opieki, a to wszystko złoży się na wsparcie w prawidłowym rozwoju dzieci.

  • Już za chwilę, za momencik przedszkole nas powita 🙂

    Miesiąc wakacji za nami. A już niektórzy rodzice z niepewnością spoglądają na kalendarz i widniejącą na nim datę 1 września. Patrzą na swoje „malutkie” dzieciaczki, które jeszcze przed chwilą ledwo co raczkowały, a już za miesiąc zostaną przedszkolakami. I nie ważne czy mają 2,5 roku, 3 czy 4 lata. Ten niepokój przeplata się z radością i oczekiwaniem. I to wcale nie u dzieci 😉 Jak sprawić aby przeżyć w miarę bezproblemowo pierwsze dni w przedszkolu?

    Przez 9 lat pracy z przedszkolu co roku oglądałam te same sceny. Co roku rozmawiając z rodzicami rozwiewałam te same wątpliwości… to samo zresztą robiły, robią i będą robiły moje koleżanki i koledzy po fachu nie tylko w Polsce. To normalne, że rodzice denerwują się kiedy ich ukochane dziecko ma zostać na sporą część dnia pod opieka kokoś nieznajomego, w nowym miejscu i wśród nieznanych dzieci. Dziwne byłoby gdybyśmy się choć trochę nie martwili. Łatwiej jest oczywiście rodzicom dzieci, które chodziły do żłobka. Oni ten pierwszy stres mają już za sobą. A dzieci żłobkowe z reguły bardzo szybko przyzwyczajają się do nowego miejsca, bo znają już zasady panujące w grupie rówieśniczej.

    Pamiętajmy o bardzo ważnej rzeczy. To od nas w dużej mierze zależy jak pierwsze chwile i dni odbiorą nasze dzieci. Bo pierwszym nośnikiem informacji o przedszkolu jesteśmy my – ich rodzice. Dzieci bardzo dobrze odpierają nie tylko to co mówimy, ale też nasze emocje i ogólny przekaz niewerbalny. Nie wystarczy tylko mówić, że w przedszkolu będzie super… Trzeba też w to wierzyć. Zakładam, że skoro zdecydowaliśmy się posłać dziecko do przedszkola to musimy mieć choć minimalne zaufanie, że nic mu się nie stanie, będzie zaopiekowane i szczęśliwe. Pamiętajmy o tym, że rozwój społeczny w tym wieku jest niezmiernie ważny i zostawienie dziecka w domu sprawia, że nie tylko może zostać „w tyle” za rówieśnikami jeśli chodzi o wiedzę, ale przede wszystkim o doświadczenie społeczne. Im później pozna zasady panujące w grupie rówieśniczej, tym może być mu trudniej.

    Co więc zrobić aby przekonać siebie i dziecko, że wszystko będzie dobrze?

    1. Poznać przedszkole, do którego dziecko będzie chodziło – zarówno jako budynek/ sale/ łazienkę ale i atmosferę, zwyczaje, panie. Dziś wiele placówek organizuje dni otwarte, zajęcia. Jest szansa obejrzeć przedszkole, poznać panie oraz dzieci z przyszłej grupy. Można też indywidualnie odwiedzić to miejsce. Wszystko zależy od Waszych potrzeb i zwyczajów panujących w przedszkolu. Do takiego spotkania warto się przygotować, spisać nurtujące pytania, wątpliwości. Wychowawcy lub dyrekcja bez problemu powinni na nie odpowiedzieć.

    2. Rozmawiać z dzieckiem o tym co się wydarzy. Może przeczytać parę książeczek o pierwszym dniu w przedszkolu (polecam zwłaszcza takie, w których jest mało wspomnień o płaczu dziecka, aby nic nie sugerować). Może opowiedzieć o fajnych zdarzeniach ze swego pobytu w przedszkolu. Dobrym pomysłem jest też spotkanie się z innym dzieckiem, które chodzi o przedszkola i mu się podoba.

    3. Przygotowanie fizyczne do planu dnia. Dobrze jest się wcześniej dowiedzieć jak wygląda plan dnia w przedszkolu aby co najmniej miesiąc wcześniej zacząć wprowadzać podobny w domu. Ważne to jest zwłaszcza dla młodszych dzieci, które mogą mieć równe pory drzemki i posiłków. Im wcześniej przyzwyczaimy organizm od takiego trybu tym lepiej. Ułatwimy tym samym dziecku pierwsze dni.

    4. Poznajmy też dziecko z pościelą i piżamką, w której będzie spało. Tak aby nie było zdenerwowane, kiedy zobaczy ją pierwszy raz w przedszkolu. Niech wie jak wygląda jego ręcznik, kubeczek, szczoteczka. Zapytajmy się czy można zabrać ze sobą do przedszkola ulubioną zabawkę. Sprawmy aby rzeczy dały poczucie bezpieczeństwa, kiedy nas nie będzie.

    5. I najważniejsze… wierzyć, że dziecku nie stanie się krzywda i będzie pod fachową opieką. Bo to w naszej głowie leżą wszystkie źródła lęków, które przekazujemy dzieciom. Oczywiście lekkie poddenerwowanie to norma, ale płacz proponuje zostawić sobie na chwilę kiedy dziecko będzie już w sali. Dobrym rozwiązaniem jest też, aby pierwsze dni odprowadzał malucha do przedszkola tata. W większości przypadków (choć nie zawsze) – tatusiowie lepiej potrafią ukryć emocje i dzieciom jest łatwiej. Choć to wszystko zależy od każdego z nas.

    Życzę Wam aby ten ostatni miesiąc upłyną na przyjemnych przygotowaniach do przedszkola. I aby Wasze dzieci chętnie do niego chodziły. Bo to wspaniały czas rozwoju i zabawy dla maluchów.

  • Taka przyjaźń się nie zdarza

    To było spotkanie… dla nich z pewnością jakby po latach. Oliwka jest starsza o 3 dni od Marianki, wspólnie spędziły prawie 3 i pół miesiąca najpierw na reanimacji, a następnie na wcześniakach. Walczyły o swoje życie, a później uczyły się żyć jak normalne dzieci. „Cepap”, namiot tlenowy, rurka z tlenem, samodzielne oddychanie, dom… Wczoraj spotkały się. Czy pamiętały jak wspólnie płakały kiedy rodzice odchodzili do domu? Czy pamiętają jak się cieszyły kiedy mamy trzymały je na rękach? Czy pamiętają chwilę kiedy się żegnały? Raczej nie. Spotkanie było zwyczajne… dwa niemowlaki leżą obok siebie na kocu, raz jedna śpi – potem druga, raz jedna marudzi – później druga. Ale w pewnym momencie skupiły się na jednej zabawce, a kiedy czas było się żegnać, jakby siebie zobaczyły na nowo. Podskoki na rękach mamy, radosne dźwięki, trzymanie się za rączki i chęć polizania tej drugiej… Ale to dopiero początek…

    Dziecięce przyjaźnie są zupełnie inne niż te dorosłych. Pamiętacie swoich przyjaciół z przedszkola, szkoły podstawowej? Ile z nich przetrwało? Jak się tworzyły i ile trwały?

    Są dwa rodzaje takich przyjaźni. Jedne wynikają z chęci wspólnej zabawy, dołączenia do tych dzieci, które mają najfajniejsze zabawki lub pomysły. Szybko przychodzą, szybko się kończą. Zmiany bywają tak szybkie, że często rodzice nie są w stanie nadążyć za tymi zmianami. Dzieci kłócą się o byle co, obrażają, nudzą się. Ale jest też inny rodzaj przyjaźni dziecięcej. Ta wynika tak właściwie nie wiadomo skąd… Czasem dlatego, że dzieci spędzają dużo czasu razem (rodzice się przyjaźnią, są sąsiadami, kuzynami), a czasami dlatego, że po prostu doskonale czują się we własnym towarzystwie. I nawet kłótnie są jakieś takie mniej ważne, zabawy rzadko się nudzą, a pomysły same wymyślają. Takie przyjaźnie czasami trwają latami, a czasami kończą się z różnych powodów w wieku nastu lat. Ale pozostawiają w dzieciach coś ważnego… pewność, że można mieć kogoś bliskiego i zaufanego.

    To ważne aby dzieci na każdym etapie rozwoju miały możliwość zawierania przyjaźni, tych dłuższy i krótszych. Bo kontakt z innymi uczy współpracy, współistnienia, szacunku i dodaje pewności siebie. Pomaga odnaleźć się w wielkim świecie. Wspierajmy więc dzieci, w tych przyjaźniach, ale nie narzucajmy. Bo jak nie ma chemii, to zamiast przyjaźni będą wrogowie.

    Czy Marianka i Oliwka zostaną przyjaciółkami lub chociaż koleżankami? Nie wiem, choć bardzo bym tego chciała i z pewnością jako rodzice dziewczynek będziemy im umożliwiać kontakt. Bo nie tylko ich życie rozpoczęło się w podobnych okolicznościach i czasie, ale również zmagają się teraz z podobnymi trudnościami. Jeśli jako starsze będą się mogły w tym wspierać, tak jak ich rodzice przez ostatnie siedem miesięcy – to wspaniale. A jeśli nie, to pozostaną chociaż wspomnienia.

  • Pierwszy raz w żłobku, przedszkolu, szkole…

    Już za kila dni przed żłobkami, przedszkolaki i szkołami podstawowymi będziemy mogli zobaczyć wielu zestresowanych rodziców i trochę zagubione dzieci. Z jakiego powodu? Zbliża się początek roku szkolnego. Jest to stresujący czas dla tych rodziców, których dziecko po raz pierwszy będzie uczęszczało do placówki opiekuńczej lub edukacyjnej. Z doświadczenie wiem, że jest to niesamowicie stresujący moment dla wielu rodziców. W końcu nasze maleństwo zaczyna nowy etap w życiu, zastanawiamy się jak to będzie, czy nie będzie płakało, czy znajdzie kolegów, czy panie będą potrafiły zaspokoić potrzeby naszego dziecka. Takie myśli i uczucia mogą pojawić się nawet wtedy gdy placówkę wybieraliśmy przez kilka miesięcy, wszystko sprawdziliśmy, itp. To wszystko są naturalne obawy, w końcu powierzamy nasz skarb obcym osobom. My znamy nasze dziecko najlepiej, bez słów rozumiemy czego potrzebuje i w jakim jest nastroju, a panie… no cóż zanim poznają wszystkie dzieci minie trochę czasu.
    Ważne abyśmy uświadomili sobie kilka ważnych rzeczy związanych z naszymi emocjami, oczekiwaniami i nowa sytuacją. Po pierwsze nasze odczucia i emocje wpływają na dzieci. Jeśli my się denerwujemy, stresujemy to one to czują i mogą przejąć nasze emocje. Czasami może to być sprzeczne z tym co same czują. No bo przecież w przedszkolu jest fajnie, były na zajęciach adaptacyjnych, bawiły się, nie chciały wychodzić, a jednak mama lub tata są jacyś zdenerwowani. Więc może nie do końca wszystko jest ok. Kiedyś miała w przedszkolu chłopca, który płakał dość przez kilka miesięcy ale tuż po wyjściu rodziców przestawał. Kiedy zapytałam go dlaczego płacze odpowiedział mi z dziecięcą szczerością „Bo jak przy mamie nie popłakać”. No właśnie… nie przeciągajmy pożegnań w szatni. Dlatego warto pamiętać aby próbować pozytywnego nastawienia do nowej sytuacji ponieważ wiele dzieci jest barometrami uczuć swoich rodziców.
    Po drugie rzeczywiście wychowawcy nie od razu rozpoznają wszystkie potrzeby dziecka bez słów. Ale są przygotowani do tego aby w miarę szybko poznać dzieci jak najlepiej i wypracować z nimi własne metody komunikacji zwłaszcza potrzeb. Zaufajmy, a w razie czego podpowiedzmy jak my radzimy sobie w domu z niektórymi sprawami.
    Po trzeci nowe zawsze jest trochę straszne wiec to naturalne że i my i dzieci mam pewne obawy. Im dziecko jest starsze warto więcej z nim o tym rozmawiać i próbować w racjonalny sposób przedstawić nową sytuację. W końcu zależy nam na tym aby dzieci dobrze się czuły w placówce, którą sami dla nich wybraliśmy.
    I na końcu warto sobie uświadomić, że to ekscytujące iż nasz skarb wkroczył w nowy etap życia. I cieszyć się razem z nim z wyzwań, które ma przed sobą… W końcu dzieci są tylko gośćmi, którzy pytają o drogę. Trzymam kciuki 🙂