Tag: rozwój społeczny

  • Po co i jak zadbać o dziecięce MY

    Od dawna dużo się mówi, że w życiu jest ważne poczucie własnej wartości. Pomaga realizować cele, tworzyć związki, rozwijać się i żyć w zgodzie z sobą. Coraz częściej jednak okazuje się, że tym czego brakuje osobom wchodzącym w dorosłość wcale nie jest niska samoocena. Dziś liczy się coś jeszcze, a z dnia na dzień będzie to coraz cenniejsze. Dziś młody człowiek nie tylko powinien dostrzegać JA ale i MY. Dlaczego? I Jaki ma to związek z naszymi dziećmi?

    Obecnie większość zawodów związana jest w pracą z zespole lub z klientem. Nawet informatycy muszą liczyć się ze współpracą z innymi. Dziś w firmach cenione są nie tylko wykształcenie, inteligencja, doświadczenie ale przede wszystkim umiejętność pracy w zespole. Dziś geniusz, który nie jest wstanie być częścią MY, ma bardzo trudno. Okazuje się, że młodzi ludzie trafiając do pierwszej pracy mają zbudowane poczucie własnej wartości (przecież się mówi o tym od tylu lat), ale trudno im się odnaleźć w pracy na rzecz całości, zespołu. Nie zdają sobie sprawy, że sukcesu zespołu to sukces pojedynczych osób i odwrotnie – pojedyncze osoby nie odniosą sukcesu bez sukcesu zespołu.

    Tak bardzo skupiliśmy się, na rozwoju indywidualnych cech dzieci, zajęciach dodatkowych, budowaniu wysokiej samooceny, że zapomnieliśmy o tym, że nie żyjemy i nie pracujemy w próżni. I chociaż coraz więcej rodziców dostrzega potrzebę rozwoju społecznego, to jednak nadal za mało.

    Bycie częścią społeczeństwa jest dla nas tak naturalne jak oddychanie. Od wieków tworzymy mniejsze i większe grupy. Dziecko powinno potrafić odnaleźć się w rożnych strukturach – rodzinnych, rówieśniczych, związanych z zainteresowaniami, czy nawet przypadkowymi. Ale aby mogły swobodnie w nich funkcjonować, to my rodzice musimy zadbać aby miały możliwość ich poznania, działania w nich i obcowania z innymi. Ważne jest tu nauka szacunku, kompromisu, współpracy, komunikacji oraz innych umiejętności. Tego wszystkiego nie da się nauczyć z książek, w biegu czy na dystans. Dzieci muszą mieć możliwość rozwoju społecznego w grupach formalnych, ale przede wszystkim tych nieformalnych.

    Dziś kiedy nasze życie jest w pełnym biegu czasami nie ma czasu na takie zwykłe zatrzymanie się i bycie. Nasze dzieci nie nauczą się żyć w społeczeństwie samotnie spacerując w wózku, wychodząc z placu zabaw kiedy pojawiają się inne dzieci, uczestnicząc w tysiącu zajęć dodatkowych. Nie możemy czekać aż pójdą do przedszkola czy szkoły. Pomóżmy im już dziś być częścią społecznego MY.

    Jeśli dziś pokażemy naszym dzieciom co to znaczy być częścią MY, pamiętając o wyjątkowym JA, z pewnością będą miały łatwiejszy start nie tylko w dalekiej przyszłości. Przedszkole czy szkoła to też MY – a przecież chcemy aby dzieci się tam dobrze czuły.

  • Czyj to przyjaciel?

    Nie baw się z nim, nie widzisz jaki to łobuz. Idź do Krzysia to grzeczny chłopiec i będziecie się ładnie bawić… Czy ty naprawdę nie możesz znaleźć sobie innej koleżanki? Przecież wiesz z jakiej ona jest rodziny… Tylko od lekcji Cie odciągają ci twoi koledzy. Co ty w nich widzisz?… Taki obdarty zajączek Ci się podoba? Popatrz masz tyle innych zabawek, wybierz do spania coś innego… Wybierz… znajdź… lepszego… grzeczniejszego… lepiej się uczącego… z lepszej rodziny… mądrzejszego… ciekawszego… innego przyjaciela. Być może kiedyś sami usłyszeliście coś podobnego lub powiedzieliście tak komuś. Ale czy to coś złego?

    Z pewnością osoby wypowiadając przytoczone powyżej kwestie miały dobre intencje. Przecież chcemy aby nasze dzieci przebywały z osobami, które będą miały na nie dobry wpływ. Chcielibyśmy aby nawiązały przyjaźnie na całe życie. Aby na wspaniałych przyjaciół mogły liczyć zawsze. Aby mieli wspólne przygody i wspomnienia. A wszystko w otoczce bezpieczeństwa, rozsądku i naszej aprobaty.

    Zastanówmy się jednak czym jest przyjaźń dla naszych dzieci. Już maluchy nawiązują bliskie relacje z rówieśnikami. Rzadko mogą one przetrwać dłużej niż znajomość z piaskownicy czy przedszkola, ale są i takie. W tym wieku przyjaźnie zawiązują się tak samo szybko jak rozpadają. Są jednak naszym dzieciom potrzebne aby rozwijać się społecznie i emocjonalnie. Niestety nie zawsze te znajomości będą się nam podobały. Dzieci przyciągają często rówieśnicy, którzy są przebojowi, pomysłowi i energiczni. Co za tym idzie często uważamy takie osoba za „rozrabiaki”. Boimy się, że nasze dzieci też zaczną się tak zachowywać. Co zatem zrobić aby nasze pociechy nie nabrały złych nawyków, a jednocześnie abyśmy nie zaburzali ich emocjonalnego rozwoju. Co zrobić aby wspierać dziecko, a nie zachowania których nie akceptujemy?

    Zapytajmy dziecko dlaczego właśnie lubią Stasia czy Kasię. Powiedzmy, że cieszymy się, że mają przyjaciela, ale nie zmienia to zasad panujących w domu. Ustalmy, że nadal oczekujecie zachowania takiego jak do tej pory. Wytłumaczcie, że to iż przyjaciel w jakiś sposób się zachowuje, nie oznacz, że dziecko musi robić tak samo. Oczywiście dzieci powiedzą „To on już mnie nie będzie lubił”. Wytłumaczcie, że prawdziwy przyjaciel akceptuje nas takim jakim jesteśmy. Możecie sobie w tym pomóc np. jakąś książeczką (z pewnością znajdziecie jakąś propozycję w jednym z moich „książkowych” wpisów). Grunt to to, że nie zabraniamy się przyjaźnić – nie krytykujemy przyjaciela tylko przypominamy o panujących u nas zasadach. W ten sposób okazujemy szacunek i tego samego oczekujemy.

    W podobny sposób postępujemy przy starszych dzieciach. Rozmawiamy o przyczynach przyjaźni, jak powinna wyglądać, na jakich warunkach się opierać. Przypominamy o zasadach. Nie zabraniamy kontaktu, a jedynie nieakceptowalnych zachowań.

    Inny problem pojawia się w sytuacji kiedy nie akceptujemy przyjaciela, bo wydaje nam się zbyt mało „warty” naszego dziecka. To jest bardzo trudny problem, który tkwi w nas. Bo jakie mamy prawo aby oceniać jakim ktoś jest człowiekiem i jakim będzie przyjacielem. Jeśli jego zachowanie nie zagraża naszemu dziecku to kontakt z kimś kto jest inny niż nasza pociecha tylko może rozwinąć osobowość. Przyjaciel słabszy w nauce – pomoc zawsze rozwija. Ktoś z biedniejszego domu – nawet nie będę komentowała… Czasami warto zastanowić się nad samym sobą a nie oceniać innych.

    Pamiętajmy, że tak jak my nie chcielibyśmy aby nam ktoś wybierał znajomych, przyjaciół czy partnera – to samo tyczy się naszego dziecka. O ile taka znajomość nie zagraża jego zdrowiu i życiu nie mamy prawa ingerować. To brak szacunku i z pewnością wpływa niekorzystnie na naszą relację z dzieckiem. Pamiętajmy, że każdy kontakt z innym człowiekiem to szansa na rozwój naszego dziecka. W dużej mierze to od nas zależy czy będzie to doświadczenie pozytywne czy nie.