Tag: sen

  • Komu są potrzebne plan dnia i rytuały?

    Na forach i grupach „mamowych” co i rusz pojawiają się pytania dotyczące ilości drzemek czy pory kładzenia spać. Wiele młodych mam narzeka, że ich kilku – kilkunasto miesięczne dzieci chodzą spać o 22, 23 a czasami nawet 24. Inne żalą się, że nic nie mogą zaplanować, bo dziecko co i rusz zasypia o różnej porze, jest marudne lub je różne ilości pokarmów w zależności od dnia. I o ile nie są to problemy związane ze zdrowiem dziecka, dla każdej z tych mam mam jedną radę… Wprowadzenie planu dnia i rytuałów.

    Ktoś może powiedzieć, że ja miałam łatwiej, bo przez 4 miesiące w szpitalu Marianka przyzwyczaiła się do stałych pór jedzenie i innych rzeczy. Może i trochę tak, ale nie do końca. Dom i wszystko inne było dla Niej nowością i na początku wcale nie funkcjonowała jak w szpitalu, może poza jedzeniem. Ale przecież to akurat ja kontrolowałam. To wprowadzony przeze mnie plan dani i rytuały z tym związane sprawiły, że już od dłuższego czasu Marianka idzie spać między 19:30, a 20:00.

    Kiedy zacząć wprowadzać plan dnia? Od początku. Oczywiście zaraz po powrocie ze szpitala najpierw trzeba poznać swoje dziecko. Czego potrzebuje, jakie jest. A dopiero później, po kilku dniach wprowadzać stałości. I to niezależnie czy jest karmione piersią czy z butelki, czy śpi w swoim łóżeczku czy rodzicami. Plan jest potrzebny i dla dziecka i dla rodzica.

    Dziecko dzięki planowi i rytuałom czuje się bezpieczne. Wie co po czym następuje. Wie czego może się spodziewać. Porządkuje to jego świat, który wydaje się mu taki obcy i nieprzyjemny. Stałość zawsze wprowadza poczucie bezpieczeństwa. Rodzice dzięki planowi też mają szansę poczuć się bezpiecznie. Wiedzą co po czym mają robić, do czego się przygotować.

    Warto pamiętać, że plan dnia jest stały, ale powinien być dostosowany do potrzeb dziecka i jeśli ono się zmienia, plan też powinien ulec zmianie. My zmienialiśmy plan kilka razy. Jeśli widzieliśmy, że coś nie odpowiada Mariance szukaliśmy rozwiązań. Zamienialiśmy kolejność kąpieli i jedzenia, spacerów i drzemki. Jak miała niespełna rok zauważyliśmy, że pora spania się Jej wydłuża przez co jest markotna i gorzej śpi. Zrezygnowaliśmy z popołudniowej drzemki i wszystko się ułożyło. Kiedy zamiast jeść o 23 (jadła przez sen) zaczęła się wybudzać i marudzić – zrezygnowaliśmy z tego karmienia, przesuwając lekko poranne. I właśnie na tym polega dobry plan dnia – odpowiada potrzebom dziecka.

    Czym są rytuały? To właśnie czynności, które wykonujemy w tej samej kolejności, w taki sam sposób. Zwłaszcza te przed snem, które pozwalają się wyciszyć, pomagają dzieciom spokojnie pójść spać.

    A jeśli do tej pory nie mieliśmy planu dnia? To czas najwyższy zmierzyć się z tym. Z doświadczenia wiem, że trudniej przeżywają to rodzice niż dzieci. A im młodsze tym łatwiej. Przeważnie stawiają opór 3 – 4 dni, starsze do tygodnia. Ale jeżeli czują w tym naszą stanowczość, a jednocześnie miłość i wsparcie, szybko odnajdą się w nowej rzeczywistości.

    Pamiętajmy, że plan dnia powinien zawierać nie tylko pory spania i jedzenia, ale również czas na aktywność, zabawy na świeżym powietrzu czy spacer, nie powinno zabraknąć też momentu na zabawę swobodną (dotyczy to wszystko również maluszków).

    Plan dnia porządkuje nasze życie, ale daje też szansę na dobrą zabawę i spontaniczność. Pozwala nam i naszym dzieciom poczuć się bezpiecznie i nie być zmęczonym. A co za tym idzie cieszyć się z bycia razem.

  • Kiedy sowy mają dzieci

    Jestem SOWĄ. Nie wiem czy od zawsze, ale z pewnością odkąd pamiętam. Mój żywioł o noc. Wtedy najlepiej mi się myśli, pracuje, tworzy. Ranek to jakaś katastrofa. Jako studentka całymi nocami zaczytywałam się książkami lub od czasu do czasu przygotowywałam się do kolokwium czy egzaminu 😉 Tata krzyczał, że nie tylko wzrok marnuję (tu chyba miał rację), ale prąd zużywam. Teraz też sprzątam czy prasuję wieczorem, a rano… Wstawanie na szóstą do pracy było koszmarem. A jak miałam jeszcze dojechać do miejscowości oddalonej o 25 km 🙁 Ale wstawałam. Praca jako zobowiązanie było jedynym motywatorem do zwleczenia się z łóżka. A i tak kilka razy w ciągu 9 lat zdarzyło mi się zaspać.

    Aż tu nagle… pojawiła się w naszym życiu mała istotka o imieniu Marianka <3 Przez pierwsze 4 miesiące kiedy była w szpitalu musiałam wstać do 9:30 (oczywiście w nocy ze dwa razy na ściąganie pokarmu) aby użyć laktatora, zjeść, umyć się i wyjść do szpitala na 11:15. Nie było źle. Zresztą kiedy wróciliśmy z Manią do domu też w sumie dużo spała. Nawet teraz kiedy ma roczek nie bardzo mam na co narzekać, bo śpi nieźle. Ale Ci z Was, którzy mają dzieci wiedzą, że z nimi to różnie bywa. A budzą się przeważnie około szóstej, bo są głodne. Dla mnie to środek nocy, a Marianka właśnie wtedy zaczyna dzień. Jak większość dzieci jest SŁOWIKIEM.

    Miałam dwa wyjścia. Być idealną mamą i zrywać się ledwo widząc na oczy… albo dojść z Manią do jakiegoś kompromisu. Ponieważ daleko mi do ideału jakoś tak wyszło, że znalazłyśmy z Marianką złoty środek, z którego chyba obydwie jesteśmy zadowolone. A przynajmniej na to wygląda.

    Jak to wygląda? Mamy swój rytuał (a wiecie, że jestem fanką schematów i rytuałów, które porządkują dziecięcy świat i dają poczucie bezpieczeństwa). Marianka je rano mleko zagęszczone kleikiem i kaszką ok. 6:00 – 6:30. Jeśli się za bardzo nie rozbudzi (trzymam codziennie kciuki) to wraca do swego łóżeczka, a ja jeszcze mogę się spokojnie zdrzemnąć. Jeśli jednak oczka już są otwarte to zapraszam Manię do naszego łóżka. Tam prze około 40 min. gaworzy sobie, zaczepia nas (zapomniałam wspomnieć, że mąż jest też typową SOWĄ), turla się. Około godziny 7:30 przytula się do mnie lub do męża (jeśli nie jest akurat w pracy) i przysypia na drzemkę do godz. 8:20. I choć jest to najmniej wygodna na świecie pozycja do spania uwielbiam ten moment. Marianka jest taka cieplutka i taka moja <3 A jak już się obudzi to nie jest już taka głęboka noc i jestem się w stanie ruszyć 😉

    Czy zawsze się to nam sprawdza? Oczywiście nie. Tak jak każde dziecko Mania ma lepsze i gorsze dni. Ostatnio parę nocy budziła się o 2 czy 3 na zabawę i zasypiała po dwóch godzinach. Oczy na zapałki i cierpliwość na skraju wyczerpania. Ale z dziećmi to norma. Ważne, że na co dzień udaje się nam pogodzić potrzeby Mani i nasze. Bo jeśli nawet wstałabym o tej szóstej, to jestem pewna, że mało zabawna byłaby ze mnie mama. Wiem próbowałam, tylko nikomu nie mówcie 😉

    Jeśli też jesteś SOWĄ pamiętaj, że zawsze masz dwa wyjścia. A wyspany, no może przesadzam, trochę wyspany rodzic jest lepszy niż taki, który zamiast bawić się z dzieckiem marzy tylko o poduszce 🙂

  • Bitwa o sen

    W artykule „Smacznie spać – marzenie czy rzeczywistość?” obiecałam kilka rad jak w miarę bez problemów położyć dziecko spać. Dotrzymuję więc obietnicy 🙂
    Mówiąc o problemach z położeniem do łóżka dzieci warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Czy nasze dziecko spało w ciągu dnia odpowiednią czas (o ile jest w wieku kiedy tego potrzebuje) i o której wstało rano. Dorosły jeśli spała za mało – jest niewyspany, zdaje sobie z tego sprawę i może położyć się wcześniej lub szybciej zasnąć. Dzieci dość długo świadomie nie rozpoznają swoich stanów fizycznych. Więc jeśli spały za mało są rozdrażnione, same nie wiedzą czego chcą i w efekcie mogą mieć problemy z zaśnięciem lub być bardzo marudne. Co z pewnością potwierdzi wielu rodziców 🙂
    Innym ważnym efektem jest to co jadło dziecko nie tylko na kolację ale w ciągu całego dnia oraz o której jadło ostatni posiłek. Jeśli chodzi o głód – dzieje się tak samo jak z niedospaniem, czasami dziecko jest marudne bo nie czuje się jakoś dziwnie i nie wie dlaczego. Warto więc dobrze zaplanować pory posiłków aby dziecko nie było głodne kiedy je kładziemy. Jeśli zaś chodzi o jakość posiłków to chyba naturalne jest, że jeśli nasz milusiński w drugiej połowie dnia naje się cukru (nie chodzi tu tylko o słodycze ale też produkty które mają olbrzymią ilość węglowodanów – które w organizmie rozkładają się na cukry)… no to już sami wiecie jak to zadziała na dziecko.
    Pytanie które powinniśmy sobie też zadać brzmi „Co moje dziecko robi przed snem?” Jeśli są to czynności pobudzające to właśnie one dają dziecku energię do dalszych harcy. Wielu rodziców pozwala dzieciom oglądać bajki w telewizorze lub na innym ekranie przed snem. Cóż w tym złego? Przecież maluch siedzi i nic nie robi. Nic bardziej mylnego. Takie bajki bardzo mocno pobudzają małego człowieka i tuż po nich roznosi go energia. Warto więc zadbać o to aby przed snem działy się rzeczy wyciszające. Ważne aby były one stałe by dziecko wiedział co się będzie działo (przypominam, że powtarzalność oraz zasady dają poczucie bezpieczeństwa) i nie miało wymówek, że jeszcze to lub tamto. Wybierajmy zabawy spokojniejsze, wyciszające. Uprzedźmy dziecko, że za 10 – 15 min kończymy, o czynnościach higienicznych i ich kolejności. Zaplanujmy zwyczaj kładzenia do łóżka – czytamy książeczkę lub dwie, rozmowa o mijającym dniu, uścisk, buziak… Niech to będą wasze zwyczaje. Tyczy się to też młodszych dzieci, które wprawdzie nie opowiedzą jak nam minął dzień ale chętnie posłuchają głosu mamy lub taty.
    Wiem, że wielu rodziców którzy spędzają większość dnia w pracy chcą się wieczorem nacieszyć dziećmi, wspólnie poszaleć i wariować. Ale spróbujcie to zaplanować tak aby nie było to bezpośrednio przed snem lub szaleństwa zostawcie na weekend, a zadowólcie się miłym i spokojnym zwyczajem kładzeni dzieci do łóżka.
    Wiem, że wprowadzenie tych zmian dla niektórych może być trudne. Ale warto dla dobra dzieci  naszego własnego. Trzeba tylko przetrwać i być konsekwentnym. A potem… życzę Wam dobrego wieczoru.