Tag: święta

  • Aby nie zgubić się na Święta

    Sprzątanie, mycie okien, zakupy… Babka, sernik, pieczeń… śniadanie, obiad… święconka… goście… zajączek, jakieś głupie szukanie jajek (czego to z Ameryki nie skopiują). Tyle szykowania na dwa dni Świąt. Na Boże Narodzenia to chociaż dłużej wolne jest, a tu już we wtorek do pracy. A dzieci już od czwartku w domu siedzą, Ci nauczyciele to mają dobrze. Niech już będzie po wszystkim. Zostanie tylko sprzątania. A pogody ładnej i tak nie będzie… jak zawsze.

    Nie wiem dlaczego, ale kiedy rozmawiam o Wielkanocy, wiele osób właśnie tak ja postrzega. Dużo szykowania – mało świętowanie. Takie mało pozytywne nastawienie. A przed Świętami wiadomo mnóstwo sprzątania i zakupów. Wszystko w ciągłym biegu. I jakoś tak zapominamy, że dla chrześcijan to Wielkanoc jest najważniejszym ze świąt.

    Dla mnie również Boże Narodzenie ma ogromną magię i jest niezwykle rodzinnym świętem. Jednak to Wielkanoc jest tym czasem, kiedy moje serce bije jakoś inaczej. Dlaczego? Bo to szczególny czas. Całe przygotowanie, które zawiera post i Wielki Tydzień. Niedziela palmowa, która jest zapowiedzią nieuniknionego oraz Triduum Paschalne. Dla osób, które choć raz zagłębiły się w całe to misterium Wielkanoc jest czymś więcej. I warto to pokazać naszym dzieciom. Warto przygotować się do tych Świąt wspólnie, tłumacząc symbolikę i przekazując wartości. Pokazać, że to nie sprzątanie, zakupy, gotowanie i goście są najważniejsi.

    Ale aby to zrobić, trzeba najpierw samemu zastanowić się czy wiemy tak naprawdę czym jest Wielkanoc. Czy kiedykolwiek w dorosłym życiu przygotowaliśmy się do Niej w pełni? Czy potrafimy i chcemy pokazać naszym dzieciom czym jest Zmartwychwstanie? Bo może nie. Może jest nam dobrze tak jak jest. Może wystarczy jak sprzątniemy, ugotujemy, poświęcimy i zjemy. Może tak wystarczy.

    Ja będę chciała Mariance pokazać coś więcej. Z roku na rok będzie rozumiała więcej. Dziś jeszcze nie może uczestniczyć w Triduum Paschalnym czy Rezurekcji. Ale z czasem będzie, a za każdym razem zrozumie więcej, bo Jej to wytłumaczę. Wspólnie będziemy mogły odkrywać tajemnicę Zmartwychwstawania. Dlaczego Pan Bóg posłała swego jednorodzonego Syna aby odkupił grzechy całego świata, moje i Jej. Wspólnie będziemy płakały kiedy w Wielki Piątek usłyszymy słowa „dokonało się”. Wspólnie będziemy się cieszyć słysząc Alleluja! A kiedy podrośnie wspólnie będziemy nocą odwiedzać Groby Pańskie „sprawdzając” czy wszędzie Pan Zmartwychwstał. Bo właśnie to jest ważne w Wielkanocy, że jest Ktoś kto nas tak kocha, że oddał za nas życie. Znacie to… czyż tak nie postępuje najlepszy z rodziców.

    Może takie przeżywanie Wielkiej Nocy nie jest dla każdego. Ale z pewnością ważne aby nie zgubić w przygotowaniach tego co najważniejsze i aby nasze dzieci miały świadomość dlaczego są te Święta.

  • Musisz być idealną matką i mieć idealne dziecko czyli nie ma jak rodzinka

    Święta zbliżają się ku końcowi, a niektóre z nas pewnie mają już ich dość. No może nie do końca Świąt, ale spotkań z „wspaniałymi i zatroskanymi” ciotkami, kuzynkami i pociotkami.

    A miało być tak pięknie. Świąteczna atmosfera, spotkania w gronie najbliższych… cud, miód i orzeszki. A tu okazuje się, że wszyscy dookoła wiedzą lepiej jak wychować twoje dziecko. Najpierw niewinne pytania: Jeszcze nie raczkuje? Samo nie siedzi? Nie je stałych pokarmów? A gluten już wprowadziłaś? A jajko? Nie karmisz piersią? Jak to słoiczki? Pozwalasz jeść rękoma? Nie umie zrobić pa, pa? Nadal w pampersie? Nie mówi pełnymi zdaniami? I milion innych możliwych. A zaraz potem każdy ma złotą radę, która rozwiąże twój problem. Chociaż z pewnością do tej pory nawet nie wiedziałaś, że masz problem. A z każdą radą albo czujesz się coraz gorszą matką, albo masz ochotę wszystkich rozszarpać.

    Po pierwsze nie czuj się złą mamą. To ty wiesz najlepiej jak się zająć swoim dzieckiem, ty je wychowujesz. A jeżeli rzeczywiście widzisz jakiś problem to szukasz pomocy. Jeśli o nią nie prosiłaś, to albo od razu podziękuj za rady, albo olej – wpuść jednym uchem, a wypuść drugim. A jeśli masz ochotę na rzucanie mięsem to daruj sobie. Przecież są święta. Zrób sobie prezent, pomyśl, że wszystkim tym osobom tak bardzo zależy na Tobie i twoim dziecku, że się martwią i są nadopiekuńcze. Podziękuj i zrób to co w pierwszym przypadku.

    Pamiętaj, każde dziecko jest inne i to rodzice wiedzą najlepiej kiedy potrzebują pomocy. Oczywiście czasami zdarza się najlepszym nie dostrzec problemu dlatego zawsze warto wysłuchać podpowiedzi innych, ale nie mogą się one stać wyrocznią. Popatrzmy z DYSTANSU na sprawę i obiektywnie oceńmy czy życzliwi mają rację, czy po prostu są nadgorliwi. I w razie czego wtedy szukamy pomocy. Czasami niektórzy po prostu chcą się wykazać.

    Ja też nie jeden raz usłyszałam dobre rady o cioć i krewnych. Niestety, a może na szczęście, nikt z nich nie wychowywał wcześniaka i nie wiedział z jakimi problemami się borykamy. Dla nich wszystko wydawało się proste i czarno – białe. Ale wychowanie dzieci ma wiele odcieni i my rodzice znamy barwy naszych pociech najlepiej.

    Nie dajmy się zwariować. Nie dajmy sobie popsuć świąt. Cieszmy się rodzinną atmosferą i byciem razem z naszymi dziećmi. Czerpmy radość z bycia rodzicem w Święta.

  • Wigilia to marzenie dzieci…

    Z pewnością wielu z Was zasiądzie dziś przy wigilijnym stole, tak jak ja, lub 6 stycznia tak jak wielu moich przyjaciół i część rodziny. Będzie opłatek, być może modlitwa, życzenia, potrawy, może nawet kolędy… i prezenty. Dla mnie przez wiele lat Święta Bożego Narodzenia rozpoczynał koncert charytatywny „Wigilia to marzenie dzieci” organizowany przez Chór Akademicki UwB i Komendę Hufca Białystok. Zwieńczeniem koncertu, z którego dochód jest przeznaczany na Dom Dziecka rokrocznie jest występ Chóru. Kolędy płynął zarówno ze strony chórzystów jak i widowni, która chętnie śpiewa razem artystami. I choć repertuar zienia się nieznacznie zawsze z taką samą niecierpliwością czekam na występ. W tym roku nie udało się wspólnie z Manią wybrać na koncert, ale za rok… W tym roku niech mi i Wam wystarczy tekst jednego z utworów śpiewanych przez Chór, a który zawsze powoduje, że łezka mi się kręci w oku. Niestety nie znalazłam autora, choć wiem, że z pewnością pani Basia Wachowicz go zna, gdyż utwór ten był wykorzystany w Jej widowisku „Wigilie Polskie”.

    Wigilia to marzenie dzieci

    Choinka, bombki, srebrne wąsy.

    I gwiazda, która zawsze świeci

    Nad każdym domem, każdej nocy.

    Wigilia to jest zamyślenie

    Co wszystkich łączy i co boli.

    Wigilia to jest przypomnienie

    O naszej zwykłej ludzkiej doli.

    Wigilia to oczekiwanie,

    Że nieznajomy ktoś nadejdzie.

    I pod naszymi drzwiami stanie

    Gdy nad miastami gwiazda wzejdzie.

    Wigilia to jest skrzyżowanie

    Dróg rozdzielonych życiem ludzi.

    To wspólne matki ukochanie,

    Gdy synów swych ze snu budzi.

    Wigilia to samotne myśli

    O jutrze, które już nadchodzi.

    Nad ziemią pędzą wielkie wichry

    A w małej szopce światło wschodzi.

  • ***** (świątecznie)

    wchodzę do domu

    od progu coś czuję

    w powietrzu unosi się

    znajomy zapach

    z kuchni dochodzi

    znajomy hałas

    mama robi makowiec

    w dużym pokoju

    trwa bitwa

    to siostra walczy

    z kotem

    o złoty łańcuch

    uparta kotka twierdzi,

    że znacznie lepiej

    wygląda na niej

    niż na zielonym

    drzewku

    tata z uporem

    próbuje rozplątać lampki

    w które co rusz

    wpada siostra lub kotka

    w tle tego

    zgiełku i rumoru

    słychać ciche pieśni

    kocham ten zapach

    kocham ten hałas

    kocham święta

    Kocham przyjście Jezusa

    na świat

    12 XII 2001 r.

  • Co z tym Świętym? Jest czy Go nie ma?

    Pracując tyle lat w dziećmi i młodzieżą spotkałam się z różnym podejściem rodziców do Świętego Mikołaja. Od takich, którzy nawet nastolatkom wmawiali, że Święty przynosi prezenty – do takich, którzy nawet nigdy nie wspomnieli o „gościu” swoim dzieciakom. Najczęściej jednak rodzice utrzymują, że Święty Mikołaj istnieje, aż do momentu kiedy dziecko samo temu zaprzeczy lub ktoś inny mu powie, albo do momentu jak samo jakoś się wyjaśni. Więc jak z tym Świętym jest? Sprawa niby błaha, a jednak nie do końca. Cała sytuacja ma kilak aspektów wychowawczych.

    Przede wszystkim wiara w Świętego Mikołaja, Zajączka Wielkanocnego, krasnoludki, Zębową Wróżkę czy inne magiczne istoty jest nieodzownym elementem dzieciństwa. Jest potrzebna dzieciom aby rozwijały wyobraźnię, kreatywność i pomysłowość. Odbierając dziecku ten czas pozbawiamy je kwintesencji dzieciństwa – możliwości patrzenia na świat przez różowe, fioletowe czy tęczowe okulary.

    Dzieci myślą w innych kategoriach niż dorośli. Wiara w Świętego Mikołaja nie przeszkadza w przyjęciu informacji o prawdziwym biskupie, który został świętym. W głowach dzieci to się nie kłóci. Był biskup, który rozdawał ubogim swój majątek, został świętym. A teraz Święty Mikołaj rozdaje prezenty. I cóż w tym dziwnego. Nie bójmy się tej konfrontacji.

    Przychodzi czas, że dziecko zaczyna powątpiewać. Jak to możliwe, że jedna noc i tyle domów. A dlaczego miał buty jak sąsiad? Sama kiedyś zapytałam o to mamę 🙂 Skoro Mikołaj przynosi prezenty, to po co my niesiemy podarunek dla babci? A Krzyś powiedział, że Mikołaja nie ma. Dlaczego prezenty, które miał przynieść Mikołaj znalazłam w pojemniku na pościel w kanapie? Dlaczego na ulicy stało kilku Mikołajów? Pytania, których rodzice się boją. A tak naprawdę nie ma powodu. Jak na nie reagować?

    Po pierwsze nie kręcić. Nie czekać aż znajdzie odpowiedzi u rówieśników lub starszych kolegów. Jeśli dziecko jest już w dość duże wytłumaczyć. Ale jak. Bardzo prosto. Na biegunie mieszka Święty Mikołaj – prawda. Jednak dzieci jest tak dużo, że musi mieć pomocników. Nie jest w stanie kupić wszystkim dzieciom tego o czym marzą, więc pomagają mu w tym dorośli. Każdy chciałby dostać prezent na święta dlatego obdarowujemy nimi tych których lubimy i kochamy. Zresztą możemy pomóc Mikołajowi i prezenty zrobić wspólnie – takie spodobają się dziadkom czy ciociom najbardziej. Banalne? Może, ale wzmacnia naszą więź z dzieckiem. Dlaczego? Nie czuje się ono przez nas oszukiwane. Może trochę inną wersję zdarzeń znało, ale jest już starsze i więcej rozumie dlatego mówimy mu jak jest. Rozwijamy też w ten sposób empatię. Zachęcamy do okazywania uczuć i bycia szczerym. Wpływa to bezpośrednio na naszą rodziców wiarygodność.

    Nie zachęcam do mówienia czego w typie „Wiesz, to bajeczka dla dzieci. Jesteś już duży. Co mam Ci kupić na święta?” To sprawi, że dziecko patrząc na dotychczasowe święta poczuje się rozczarowane, że dawało się nabrać. Radość, ta wewnętrzna, gdzieś pryśnie. Nawet jeśli kupimy najnowszy model telefonu.

    Ja wierzę w Świętego Mikołaja. Ideę obdarowywania się prezentami z przyjaciółmi, bliskimi, rodziną. Przekazywania sobie ciepłą i miłości. Chciałabym aby moja córka czuła magię dobroci, która temu towarzyszy. Czego i Wam życzę 🙂

  • Święta i niemowlak. Jak przetrwać i nie zwariować

    To nasze pierwsze Święta Bożego Narodzenia we trójkę. W zeszłym roku tuż przed Bożym Narodzeniem dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli córeczkę. A jakieś trzy tygodnie później powitaliśmy Mariankę niespodziewanie na świecie. Dla wielu rodziców pierwsze święta ich dziecka są wyzwaniem. I to pod wieloma względami.

    Duża grupa rodziców, a zwłaszcza mam, już na długo przed Świętami nie może się ich doczekać. Ja również do nich należę. Są podekscytowane. Oczekują magicznych i niezapomnianych przeżyć. A kiedy zbliża się już ten czas, zaczynają zauważać coraz więcej problemów i trudności, które mogą zakłócić sielankę.

    Choinka

    Uwielbiam ubieranie choinki, strojenie jej. Światełka i bibeloty zawieszone na gałązkach. Odkąd wyprowadziłam się od rodziców choinkę ubieram tuż po Mikołajkach, a rozbieram przed 2 lutego. W zeszłym roku zastanawiałam się czy 7 miesięczny maluch (nie przewidziałam wcześniejszego porodu), który pełza lub zaczyna raczkować nie zrzuci na siebie choinki. Nie bałam się o bombki, bo u nas na drzewku są jedynie słomiane i robione na szydełku ozdoby, ale innych rodziców ta sprawa również martwi. Więc co zrobić z tą choinką? Z pewnością jeśli zawsze ubieraliście drzewko nie rezygnujcie. Po pierwsze to zmieni nastrój w domu, a po drugie dlaczego dziecko nie miałoby cieszyć się dekoracjami. Jest kilka rozwiązań. Pierwsze to postawić choinkę w miejscu odgrodzonym od dziecka, lub wyżej – może mniejszą. Oczywiście może to spowodować próby wspinania się, itp. Albo… niech stanie tam gdzie zawsze, a Wy spróbujcie wytłumaczyć, że drzewka nie można ciągnąć i pilnujcie malucha (dzieci, które są w stanie się przemieszczać, sporo już rozumieją, ale nie należy im ufać tylko pilnować pilnować).

    Co my zrobiliśmy? Nasza Marianka pełza, ale jeszcze trochę brakuje Jej do raczkowania. Choinka stoi blisko miejsca gdzie mała się bawi. Mamy nadzieję, że będzie wabikiem i może zapatrzona na ozdoby i lampki pozwoli zadziałać instynktowi i ruszy z miejsca 🙂

    Wypieki

    Mamy piekące, ja się do nich zaliczam, marzą o wspólnych wypiekach z dziećmi. Ale kilkumiesięczny berbeć z pewnością nie ułatwi zadania. Raczej też nie pomoże przy piernikach. A jeśli damy mu kawałek surowego ciasta do ręki, z pewnością umieści go w buzi. Co więc nam pozostało? Możemy jak najbardziej zabrać dziecko do kuchni, ale raczej jako obserwator i degustator. Posadźmy je bezpiecznie w krzesełku lub bujaczku i pracując opowiadajmy o wszystkim co robimy. Możemy dać dziecku do spróbowania różnych składników (oczywiście z zależności na jakim etapie rozszerzania diety jest). Jeśli mamy foremki do wycinania pierników, którymi nie zrobi sobie krzywdy – niech się nimi pobawi. Uważajmy tylko na bliskość piekarnika oraz na intensywne zapach, które mogą drażnić dziecko.

    Jeżeli nasze dziecko je pokarmy stałe to warto też pomyśleć o jakimś wypieku dla niego. Jest wiele przepisów na babeczki czy ciasteczka dla dzieci, nawet tych najmłodszych.

    Sprzątanie

    To już chyba każda mama ma swój najlepszy patent na to jak sprzątnąć przy maluchu. Oczywiście mamy starszych dzieci zachęcam aby włączały swoje pociechy do tego procesu. Trudno jest to jednak nawet z 10 czy 11 miesięcznym dzieckiem.

    Strój

    Pięknie zastawiony stój. Pachnące potrawy. Choinka, w tle kolędy. Wszyscy domownicy wystrojeni… No właśnie. Wybierając stój na święta radziłabym kierować się zdrowym rozsądkiem i względami praktycznymi, a mniej (choć tylko odrobinę) estetyką. Ubranka muszą być dla dziecka wygodne (chyba, że zaraz po pamiątkowym zdjęciu czy dzieleniu się opłatkiem zostaną zdjęte). Jeżeli będą uwierały lub krępowały ruchy to zamiast świątecznego nastroju będziemy mieli marudzącego brzdąca. Jeśli wasze dzieci ulewają i/ lub próbują same jeść to proponowałabym ubranka, których nie będzie szkoda zabrudzić lub zaplamić (lub przebiórka jak wcześniej). Tu mówię również o braniu mamy 🙂 bo małe łapki zazwyczaj zostawiają ślady na maminych ciuszkach.

    Siedzenie przy stole

    Kochani nie liczcie na spokój i nastrój zadumy. Nawet jeśli macie spokojne dziecko, to raczej w pewnym momencie znudzi mu się siedzenie przy stole. Proponuje zawczasu pomyśleć o zabawkach i miejscu do ich rozłożenia (stolik przy krzesełku, kawałek dywanu), takim które będzie nam nadal pozwalało uczestniczyć w całej uroczystości. A dziecko będzie mogło obserwować wszystko co się dzieje.

    Drzemki i sen

    Zaplanujmy tak te święta aby dziecko nie wybiło się za bardzo ze swego rytmu dnia. Zresztą sami wiecie jak zachowuje się Wasz maluch kiedy brakuje mu snu.

    Wigilia

    Jeśli dziecko już przyjmuje pokarmy stałe, z pewnością będąc przy stole będzie po nie sięgało. Wcześniej przygotujmy to co będziemy mu mogli dać, tak aby czuło się częścią rodziny i uroczystości.

    Mam nadzieję, że te kilka porad i Wam i mnie pomoże przygotować się w taki sposób do Świąt, aby rzeczywiście były magiczne i niezapomniane. W końcu to nasze pierwsze Święta w tercecie 🙂

  • Jak kupić trafiony prezent dla dziecka w czterech punktach

    Gdzie nie spojrzysz temat świątecznych prezentów. Na forach internetowych pytania jaka zabawka dla dziecka w takim to a takim wieku. Żeby się szybko nie znudziła, żeby wyła funkcjonalna, edukacyjna… Na portalach, stornach i blogach zestawienia pomysłów na prezenty świąteczne dla dzieci w każdym wieku, dla mam, ojców, dziadków, babć, sąsiadów… I to super. Bo chcemy przecież, aby prezent którym obdarowujemy kogoś ucieszył go, sprawił radość. W tym tekście nie znajdziecie pomysłów na konkretne prezenty. Możecie za to dowiedzieć się czym się kierować kupując to czy tamto. Być może część z Was oglądała mój filmik sprzed dwóch lat na ten temat. Jeśli nie, zajrzyjcie, warto 🙂

    Zaczynajmy!

    Punkt pierwszy – wielofunkcyjność

    Jest to zwłaszcza ważne dla najmłodszych. Dzieci mają ogromną wyobraźnię i chętnie używają jednej rzeczy w zastępstwie innej. Prezenty, które dają taką możliwość są najlepsze. Jak sprawdzić czy nasz wybrany podarunek taki jest. Pomyśleć. Jak można inaczej się tym pobawić? Czy znajdę choć jedno – dwa inne zastosowania tej rzeczy niż założył producent? Jeśli tak, to zapewniam, że dzieci znajdą 10 – 15 takich zastosowań. I prezent będzie używany długo i namiętnie. I niech ręka Boska pokaże rodziców czy innych zainteresowanych, którzy mówią dziecku „to nie do tego służy, nie tak się trzeba tym bawić”. To, że nam brakuje wyobraźni, nie znaczy że mamy ją hamować u dzieci.

    Punkt drugi – adekwatny do wieku

    Często dzieci nie bawią się zabawkami bo są one dla nich za trudne lub zbyt trywialne. Choć większym problemem jest raczej ta pierwsza sytuacja. Kupujemy czasami zabawki na wyrost i chcemy aby dziecko się nimi zainteresowało. I często jeszcze aby nauczyło się je „obsługiwać” zgodnie z zastosowaniem. Dzieci nie przeskoczą pewnych etapów rozwoju i same muszą dorosnąć do konkretnych rzeczy. Jeśli będziemy je zmuszali do takiej „trudniejszej” zabawy nie tylko mogą się zniechęcić, ale również zacząć o sobie myśleć źle. Bo jeśli mama, tata, ciocia czy inna ważna osoba namawia mnie do takiej zabawy, a ja nie potrafię, to znaczy, że nic nie potrafię, albo jestem głupi, itp. Może to się wydawać niesłychane, ale miałam kiedyś w grupie przedszkolnej dziewczynkę, która jak tylko zaczynaliśmy zgadywanki szła do toalety. Okazało się, że przy pierwszych takich zabawach zgadła bardzo mało zagadek i czuła się źle. A po prostu jej myślenie logiczne nie było jeszcze gotowe na takie abstrakcyjne sformułowania. Czy to znaczy, ze nie próbujemy w ogóle zachęcać dzieci do nowych zabaw? Oczywiście, ze próbujemy, tylko jeśli nie wychodzi, odkładamy tę zabawę na jakiś czas.

    Podpowiedzią zawsze mogą być dla nas sugerowany wiek na opakowaniu, ale nie zawsze. Pamiętajmy, ze dzieci rozwijają się w różnym tempie i na różnych płaszczyznach. To co dla jednego jest trudne, ale innego może takie nie być. Nie załamujmy się więc jeśli syn koleżanki „wymiata” w szachy, a nasz jakoś nie może załapać.

    Punkt trzeci – nie kupujmy dla siebie

    Jestem pewna, że każdy rodzić chociaż raz kupił jakąś zabawkę bo zawsze o takiej marzył lub taka się mu podobała. A może pojawiła się na rynku jak już był za duży na zabawę nią? Nie mówcie, że tak nie było 🙂 To nic złego, ale nie obruszajmy się, że ta „najcudowniejsza” zabawka nie przypadnie do gusty naszemu dziecku. Kupując pamiętajmy, kto się ma tym bawić.

    Punkt czwarty – najważniejszy – wypróbujmy

    Tak naprawdę najmniej ważne jest co będzie w tej małej czy dużej paczce pod choinką. Ważne aby towarzyszyły temu pozytywne emocje i wspólna zabawa. Prezent po rozpakowaniu najlepiej wypróbować razem. Kiedy dajemy prezent i mówimy, ze wypróbujemy go później, albo żeby dziecko samo się pobawiło, coś ucieka z całej atmosfery i przyjemności. Bo to jest magia Świąt, ze jesteśmy razem. Pamiętam, że ilekroć jechałam do mego chrześniaka z prezentem dla niego najważniejsze było to aby zaraz po otwarciu pobawić się nim ze mną. Czy to była gra, klocki, samochód czy książka. To te wspólne chwile sprawiają, że prezent staje się wyjątkowy. Ja sama nigdy nie zapomnę jak dostałam mebelki dla lalek i bawiłam się nimi z braćmi jeszcze pod choinką.

    Życzę Wam i sobie aby poszukiwanie tych najbardziej trafionych prezentów było przyjemnością. Myślmy o tym, komu chcemy coś kupić. Myślmy o emocjach. Myślmy o Świętach.

    I na koniec. Czy wiecie dlaczego dajemy sobie prezenty na Święta zdaniem 3-latki? Bo Pan Jezus jest taki dobry i nas kocha, że chciał aby na Jego urodziny wszyscy byli szczęśliwi. A jakiego prezentu chce dla siebie? Abyśmy byli grzeczni 🙂

    Bądźcie grzeczni 🙂

  • Święta – ale jakie?

    W zeszłym roku mogliście przeczytać mój wpis oraz obejrzeć filmik dotyczący prezentów. Były to odpowiedzi na pytania znajomych. Dla mnie jednak w tych najbliższych tygodniach przez zbliżającymi się Świętami jest zupełnie co innego.
    Bo warto w tym miejscu przypomnieć, że Święta Bożego Narodzenia mają kilka ważnych aspektów. Jeżeli obchodzisz te Święta to znaczy, że kultywujesz tradycje chrześcijańskie. W związku z tym nie obce Ci jest zapewne, że mają one aspekt religijno – duchowy, rodzinny i dopiero na samym końcu dopiero materialny. I tu się rodzi pytanie. Jak chcemy aby nasze dzieci rozumiały i przeżywały Boże Narodzenie? Czy te Święta mają kojarzyć się tylko i wyłącznie z prezentami i dobrym jedzeniem? Czy może chcielibyśmy przekazać im coś więcej?
    Jeśli chcecie dla swoich dzieci czegoś więcej to jest na to kilka sposobów.
    Przede wszystkim warto od najmłodszych lat włączać dzieci do przygotowań świątecznych. Wspólne wykonywanie ozdób na choinkę czy do dekoracji stołu wigilijnego, przygotowywanie własnoręcznie wykonanych upominków dla najbliższych, sprzątanie domu, a przede wszystkim gotowanie. Wiadomo, że często dzieci bardziej przeszkadzają niż pomagają, ale pomyślcie jakie wspomnienia zapewnicie sobie i swoim dzieciom podczas pieczenia i dekorowania pierniczków czy tradycyjnych rodzinnych potraw.
    Opowiadajcie dzieciom i tradycji świątecznej i rodzinnej. Nasze pociechy na pewno zainteresuje dlaczego kładziemy sianko na stole, skąd się wzięła liczba 12 potraw albo co oznacza puste miejsce przy stole. Przekażcie im historie rodzinne dotyczące Świąt. Jednym z pierwszych smaków wigilijnych jakie pamiętam są pierogi mojej babci Anki. Niby nic… mąka, jajko, mleko, mak… to zawsze było na wsi… kiedy babci zabrakło z nami byłam studentką, ale do dziś przygotowuję te pierogi na rodzinną wigilię bo bez nich jakby czegoś zabrakło… Z pewnością Wy też macie takie historie…
    Pokażmy dzieciom, że Noc Bożego Narodzenia niesie ze sobą radość, nadzieję, miłość, dobro, rodzinne ciepło. Nauczmy ich tego od małego. Czy w związku z tym namawiam do rezygnacji z prezentów? Oczywiście, że nie. Sama nawet dziś nie mogę się doczekać co też znajdę pod świątecznym drzewkiem. Więc jak to pogodzić? Najbardziej podoba mi się proste dziecięce rozumowanie. Kilka lat temu kiedy rozmawiałam z przedszkolakami o Świętach jedna z dziewczynek powiedziała, że to najlepszy dzień w roku. Od razu pomyślałam, że chodzi jej o prezenty. Ale ona powiedziała coś, co mnie rozbroiło „Bo wie Pani. Wtedy rodzi się Jezusek i on jest taki dobry, że w swoje urodziny chce żeby wszyscy byli szczęśliwi, dlatego dostajemy prezenty. Ale on nie jest smutny, bo my mu też dajemy prezent – to, że jesteśmy grzeczni i mamy dobre serduszko…” Chciałabym, żeby moje dzieci tak właśnie myślały o prezentach pod choinką. Tego sobie i Wam życzę nie tylko na te Święta…