Close

27 lipca 2015

Dla kogo wózek na spacerze?

wózek

Takie pytanie dręczy mnie już od dłuższego czasu. Dla kogo jest wózek kiedy dziecko ma dwa, trzy czy nawet cztery lata? Jaką funkcję ma spełnić? I od razu przychodzi mi odpowiedź… dla rodziców.
Kiedy dziecko jest małe i nie potrafi się samodzielnie przemieszczać, wózek jest najlepszym środkiem lokomocji. Umożliwia dłuższe wyjście na spacer, dotlenienie, obserwację świata otaczającego dziecko, pozwala w szybki sposób przemieszczać się z dzieckiem, nie obciążając kręgosłupa rodziców. Więc jaką funkcję spełnia kiedy dziecko już sprawnie chodzi? No właśnie… Zdaję sobie sprawę, że wygodniej jest zabrać ze sobą spacerówkę i “załadować” do niej dziecko aby nie marudziło. Mogę to jeszcze zrozumieć kiedy musimy na piechotę pokonać daleki dystans nie do przebycia przez naszą pociechę. Ale nie mogę pojąć jaki sens ma zabieranie wózka kiedy wychodzimy na plac zabaw. Być może ktoś powie, że tak jest bezpieczniej, bo ulica, przejścia i takie tam. Ale teraz spójrzmy na to z punktu widzenia dziecka i jego naturalnych potrzeb rozwojowych.
Jest taki moment w życiu dziecka kiedy już dość sprawnie chodzi i często rodzicom jest trudno za nim nadążyć, maluch chce dotrzeć wszędzie sam, czasami wręcz biegnie. Dzieje się to dość często między 13 a 18 miesiącem życia. I wtedy rodzice bardzo często na siłę wkładają dziecko do wózka, aby nie uciekało, aby było bezpieczne i tak dalej. Jednak jeśli w tym czasie będziemy ograniczać poruszanie się malucha na nogach to najprawdopodobniej może zadziać się kilka rzeczy:
1) po wielu próbach maluch stwierdzi, że nie warto próbować chodzić samodzielnie, bo i tak mnie usadzą
2) stwierdzić, że w sumie chodzenie jest przereklamowane, wygodniej jest jeździć – człowiek się mniej męczy i ma siłę na zabawę
3) nie nauczyć się przemierzać dłuższe dystanse samodzielnie, co może być problematyczne np. w przedszkolu na spacerze.
Wielu rodziców z własnej wygody i źle rozumianego poczucia odpowiedzialności za dziecka, hamuje jego ciekawość świata i chęć go poznawania. Zmniejsza też możliwości fizyczne dziecka, które będą mu z czasem coraz bardziej potrzebne – na spacerze w przedszkolu, na gimnastyce w szkole. A później dziwimy się, że nasze dzieci mało się ruszają i nawet czasami nie mają na to ochoty. Jak ma się tak nie dziać skoro od najmłodszych lat są wożone samochodami i wózkami, a nie zachęcane do ruchu.
Jaka jest moja rada? Znajdźmy czas na chodzenie za rękę na spacer z dzieckiem od najwcześniejszych momentów. Nie tylko dbamy w ten sposób o jego rozwój fizyczny, ale również uczymy odpowiedzialności poprzez naukę bezpiecznego poruszania się po chodniku i przejściu dla pieszych. A wózek? Niech będzie rzeczywiście ostatecznością n bardzo dalekie wyprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *