Close

18 października 2018

Pokaż mi jak mogę zrobić to sam czyli Montessori w domu

montessori-w-domu

Montessori to moda, która przeminie… usłyszałam ostatnio taką wypowiedź. Z pewnością jest w tym trochę prawdy, ale jeśli nawet to kwestia mody nie ujmuje to samej metodzie. Powstała wystarczająca dawno temu aby życie zweryfikowało jej przydatność i zastosowanie zarówno w edukacji jak i w życiu codziennym.

Kim była Maria Montessori i jak powstała metodą przez nią opracowana możecie przeczytać we wpisie dotyczącym przedszkoli prowadzonych tą metodą. Dziś chciałabym Wam jednak opowiedzieć o „Montessori w domu”. W internecie można znaleźć kilka naprawdę interesujących blogów na ten temat. Ja nie chcę dziś opowiadać o aranżacji przestrzeni (tu polecam kurs Kukumag) czy pomocach/ materiałach bo choć są bardzo ważne to jednak w moim odczuci nie najważniejsze. Tak więc w czym tkwi tak naprawdę siła pedagogiki Montessori?

Jak dla mnie jest kilka najważniejszych aspektów. Przede wszystkim spojrzenie na siebie z zupełnie innej perspektywy… nie jako nauczyciela świata i życia, ale jako przewodnika a może jeszcze bardziej towarzysza w poznawaniu świata. Montessori proponuje abyśmy obserwowali dziecko i starali się podążać za nim. Kluczowe są tu tz. „okresy wrażliwości” – na porządek, ruch, język, doznania zmysłowe, drobne przedmioty, życie społeczne. Uważność i otwarty umysł dorosłego, który odpowiada na potrzeby rozwojowe dziecka jest kluczem do jakichkolwiek działań.

Bardzo ważne jest też zaufanie jakim obdarzamy dziecko, co jest przejawem najwyższego szacunku. Korczak, którego również bardzo cenię, mówił że dziecko to nie zapowiedź człowieka czy przyszły człowiek tylko już człowiek – dlatego należy mu się taki sam szacunek jak dorosłym (więcej na ten temat tu). Jeśli my będziemy szanować dziecko, Ono także będzie szanowało innych.

Montessori zwraca też uwagę na pokazywanie dziecku rzeczywistości, która nas otacza. Naturalnym u dziecka jest chęć poznawania świata wszystkimi zmysłami, ciekawość otoczenia i jego eksplorowanie wpisuję się w naturę dzieciństwa. Umożliwianie właśnie takiego nieskrępowanego poznawania świata nie wiąże się z brakiem granic lecz takich ich wyznaczaniem aby w ich ramach dziecko miało swobodę, a jednocześnie czuło się bezpieczne. Jasno określone zasady zarówno przy nauce z użyciem materiału Montessori jak i w życiu codziennym nie ogranicza wolności tylko zapobiega frustracji lub niebezpieczeństwu. Bo choć dziecku należy się szacunek to jeszcze wszystkiego nie rozumie i nie jest w stanie przewidzieć, dlatego to dorosły musi zadbać o bezpieczeństwo jednocześnie tłumacząc dziecku zasady i przyczyny ich ustalenia.

Dla mnie w tej metodzie jest bardzo ważne również to, że resekujemy etapy rozwoju dziecka, wspieramy Go w nich ale niczego nie przyśpieszamy na siłę. Podążanie za zainteresowaniami dziecka i wiedza o okresach wrażliwości daje możliwość ułatwiania dziecku nauki ale nie zmuszania Go do niej. Naturalność jest tu kluczowa.

Z perspektywy mojego macierzyństwa bardzo ważna jest dla mnie samodzielność Marianki, z jednym z ważnych elementów pedagogiki Montessori jest tz. „życie codzienne”. Umożliwianie dziecku uczestnictwa w pracach domowych, zainteresowanie roślinami i zwierzętami, nauka samodzielności – a właściwie pozwalanie na samodzielność stanowią klu tej metody. Pozwolenie na decydowanie o sobie (w ramach możliwości rozwojowych dziecka) i swoim działaniu przy współudziale, a nie nadzorze dorosłego uczy dziecko odpowiedzialności za siebie i innych.

Jednym z zarzutów w kierunku Montessori jest, że dzieci nie bawią się tylko pracują. A jak inaczej nazwać mozolne poznawanie świata kawałek po kawałku? Nie chodzi o to aby dzieci siedziały nad materiałem ale aby miały otwarty umysł i chłonęły świat całym sobą. Zabawa ma wydźwięk infantylny i mało poważny, a praca to wysiłek. Oczywiście biorą pod uwagę rozwój dziecka to praca w znaczeniu montesoriańskim będzie tak naprawdę zabawą bo daje dziecku ogromną satysfakcję i przyjemność, uczy i otwiera, rozwija kreatywność i wyobraźnię i sprawia, że dziecko jest szczęśliwe i dumne z siebie.

Może i Montessori dla wielu to moda i szybko przeminie… dla mnie to nie tylko przestrzeń i materiał do pracy ale przede wszystkim zmiana spojrzenia na dziecko i rolę dorosłego w Jego rozwoju. Jeśli nie jesteś gotowy na zmianę tego spojrzenia to nawet najlepiej zaaranżowany pokój i wszystkie pomoce Montessori nie sprawią, że zrozumiesz jakie możliwości daje ta metoda. A jeśli chcesz spróbować inaczej… zacznij od pogłębienia wiedzy o metodzie, czytaj książki samej Marii ale też współczesnych autorów. Można je kupić nawet w sieciówkach i dyskontach tylko trzeba wiedzieć czego szukać. Na początek mogę Ci polecić np. „Metoda Montessori. Naucz mnie robić to samemu” Charlottr Poussin – której już tytuł daje dużo do myślenia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *